Wawerskie tropy literackie

Autor: , Osiedle: Anin Data: .

Kontynuujemy nasz spacer po Wawrze literackim szlakiem. Skoro ostatnio mowa była o wierszu Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego poświęconym willom w stylu świdermajer, zobaczmy znajdujące się w Aninie domy zbudowane w stylu stworzonym przez Michała Elwiro Andriollego.

Dwa z nich pojawiają się w powieści Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk „Osiedle Sielanka”. Mieszkają w nich bohaterowie książki – Duży Rycho i Emilia Makowska. Willa „Snitkówka” stała się też plenerem produkcji filmowych.

Wędrując od strony „Snitkówki” w stronę „Anny” zatrzymujemy się przy „Gospodzie do Syta”, na rogu ulic V Poprzecznej i Trawiastej – w książce Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk restauracja nosi nazwę gospoda „Smacznego” i znajduje się przy skrzyżowaniu ulic Porzeczki i Małej Łąki. Została założona po II wojnie światowej przez państwa Henryka i Aleksandrę Pyzińskich i nazywała się „Maleńka”. Stał tam duży murowany dom, w którym na parterze niemal od zawsze znajdowały się punkty gastronomiczne. W czasach PRL-u bar kategorii V, obecnie gospoda Smacznego. Karmili tu rzeczywiście smacznie, a mieszkańcom osiedla podobał się wystrój wnętrz, przedziwny miszmasz pamiątek miejskich oraz wiejskich, przed- i powojennych. Nikomu to nie przeszkadzało. A kiedy robiło się cieplej, chętnie zaspokajali też głód przy wystawionych na ulicę drewnianych stołach krytych serwetami1.

Willa Snitkówka w Aninie. Fot. P. Grzegorczyk

O, nie pytaj, czemu smutno mi w Aninie…
Ani dawniej nie znosiłem, ani ninie
Znieść nie mogę kakofonii. Zawsze spontan-
icznie oraz żywiołowo protestuje,
Gdy harmonię kakofonia jakaś psuje.
A ostatnio w straszną matnię jestem wplątan:
Słuch mój męczy cała orgia kakofontann,
Bije, tryska, strumieniami po mnie płynie:
Z racji imion i imienin w tym Aninie!
Ma przyjechać do mnie Ania do Anina,
Ania z Manią, wiec nie minie parę dni,
a Mania z Anią nie ominą mnie tu i
na imieniny me przyjadą do Anina,
A gdzie Mania z Anią, tam i Nina,
A przy Ninie – mama Niny – i Manina
(Tj. mama Mani, bardzo miła pani,
I mamina mama, czyli babka Mani).
-Nie mam mamki, ani niani, żeby na niej
(na jej rękach oczywiście) oblać łzami
Mękę moją, którą poznasz po mej minie
Ani nikt mnie nie rozumie, ani mi nie
Wytłumaczy, że to przejdzie, że to minie:
Ten babsztylów niecny najazd i lafirynd
i ten dźwięków dziki chaos i labirynt;
Ani starzy aninianie, ani nowi,
Ani ty, mój Jerzy, wierny Aninowi…
Niech ta skarga pozostanie między nami,
Między nami aninianinami:
Nie mów o niej ani Mani, ani niani,
Ani mamie, ani Ninie, ani Ani,,
Ani innym, czy to paniom, czy to panom,
Przede wszystkim – ani słowa aninianom,
Bo obrazić się na lament mój gotowi…
Aninianin aninianinowi.

J. Tuwim „Lament Aniński”, 1953

Oficyna Willi Anna, ul. Trawiasta 24 w Aninie. Fot. P. Grzegorczyk

Spacerując dalej śladami bohaterów „Osiedla Sielanka”, podążamy ul. V Poprzeczną, czyli Porzeczki. Tu, na skrzyżowaniu z ul. Rzeźbiarską, znajduje się ośrodek sportowy, odgrywający ważną rolę w książce. Przed laty w jego miejscu stało Kasyno. Było to centrum życia kulturalnego i towarzyskiego międzywojennego Anina. Odbywały się tu liczne spotkania, bale i zabawy, wystawy, zawody sportowe. Można było także odwiedzić bibliotekę i restaurację, zagrać w bilard czy brydża. Często bywali tu mieszkający w Aninie literaci, artyści, muzycy. W rodzinnym archiwum zachowały się zdjęcia z wesela jednej z córek mojego praprapradziadka, gajowego Ignacego Delmaczyńskiego – Leokadii, i Feliksa Kamińskiego, który przed wojną prowadził w Aninie sklep w budynku znajdującym się na rogu ulic V Poprzecznej i alei Krakowskiej (dziś ul. Marysińska).

Idąc dalej, mijamy powieściowy sklep Poziomka, czyli aniński Borowik, otwarty w latach 60. XX wieku. Teren, na którym stawiano ten sklep nie był jeszcze tak zabudowany jak obecnie. Obok działki, na której go budowano, był zagajnik z grzybami. Najpopularniejszy jest grzyb borowik i stąd ta nazwa2.

Skręcając w prawo w ulicę Michała Kajki, w książce Półwiejską, docieramy do kościoła Matki Bożej Królowej Polski, o którym pisarka wspomina w książce „Kalendarze”.

Zieleń jest jeszcze dość świeża, gdzieniegdzie tylko między liśćmi pojawia się złota plamka zwiastująca jesień. Winobluszcz na ścianie kościoła u dołu ciemnozielony, ku górze już całkiem w kolorze burgunda3.

Dawniej był to mały drewniany kościół, w którym brali ślub moi pradziadkowie ze strony mamy, Barbara i Mikołaj, oraz została ochrzczona moja mama Weronika. Pierwszy proboszcz anińskiej parafii, ksiądz Piotr Pieniążek, znany był z tego, że nawiązywał bliskie, rodzinne kontakty z parafianami. Był on częstym gościem w „Witoldówce” i mój dziadek nieraz go wspomina.

Mijając dom powieściowej Marii Bąk, idziemy dalej ulicą Zorzy, obok domu pod numerem 19, czyli willi Lotha, gdzie mieszkał poeta Julian Tuwim. Napisał on wiersz „Lament Aniński”, który podarował Jerzemu Zarubie na jego imieniny. Od tego utworu pochodzi tytuł anińskiego niecodziennika „Między Nami Aninianinami”, redagowanego przez osoby związane z Aninem – m.in. Marię Chodorek, Jadwigę Teresę Szymczak, Alicję Francman, Barbarę Mildner.

Kontynuując spacer śladami bohaterów Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk, przemierzamy kolejne w Aninie ulice Poprzeczne. Jest ich dwanaście. Przy VI Poprzecznej mieszka Agata, bohaterka „13 Poprzecznej”, a na rogu IV Poprzecznej i Marysińskiej jej koleżanka z klasy Klaudia. Jej mieszkanie znajduje się w willi „Stylowa”, która należała do Janiny i Wacława Strójwąsów. Pan Wacław, główny księgowy w fabryce Norblina, zginął w Mauthausen podczas II wojny światowej.

Z Anina udajemy się do Miedzeszyna, o którym pisze Marek Ławrynowicz, autor książki „Patriotów 41”. Pierwowzorem domu opisanego w utworze jest jeden z budynków znajdujących się w Wawrze.

Nasz dom jest dwupiętrowy, murowany, co przed wojną w Miedzeszynie stanowiło rzadkość. Wśród sosen stały drewniane dacze w stylu świdermajer, z ogromnymi tarasami, trzepakami pełnymi dziecięcego wrzasku, komórkami, którymi wolno obrastały, i całym podmiejskim bałaganem. Przed wojną ta piaszczysta okolica, o klimacie ponoć zbawiennym dla chorych na gruźlicę, była ulubionym letniskiem mieszkańców Warszawy […]⁴.

Następnie idziemy do Falenicy, o której pisze Marek Ławrynowicz w „Kinie Szpak”. Tytułowe kino, które wcześniej miało nazwę „Bałtyk”, znajdowało się przy ulicy Bysławskiej 104, gdzie dziś stoi bank. Pisarz mieszkał przy ul. Margerytki.

Po pierwsze, musisz wiedzieć, Józefie, że na ulicy Margerytki słońce wschodziło nad dachem Borówy, a zachodziło za dach Szpunta. Dzięki temu byliśmy zawsze w środku dnia. Borówa rzucał długi cień, ja krótki. Czasem dołączał cień Poldka. Czasem Ziantka. Czasem nikomu nie chciało się iść i słońce panowało bez przeszkód nad ulicą⁵.

W Falenicy znajduje się kolejna znana wawerska restauracja, o której wspomina pisarz – „Angelika”, powstała w latach 50. XX wieku. Zachował się też drewniany budynek pierwszego falenickiego dworca Drogi Żelaznej Nadwiślańskiej, łączącej Mławę z Kowlem przez warszawską Pragę. W powstałym później murowanym budynku dworca mieści się obecnie Kinokawiarnia „Stacja Falenica”. Na całej linii otwockiej jeszcze przed II wojną światową wybudowano na peronach modernistyczne wiaty, które znajdują się tu do dziś. Dworzec w Falenicy odgrywa ważną rolę w książkach Marka Ławrynowicza.

Wawer był także świadkiem dramatycznych wydarzeń II wojny światowej, o czym możemy przeczytać na pierwszych stronach „Dziennika okupacyjnego” Stanisława Rembeka:

19 marca 1940, wtorek: Nasłuchiwałem, czy nie rozlegnie się wystrzał, bo w takim wypadku mógłbym paść ofiarą jakiej masakry w rodzaju wawerskiej i anińskiej⁶.

Zbrodnia wawerska była jedną z pierwszych masowych egzekucji dokonanych przez Niemców na polskiej ludności cywilnej. Miała miejsce 27 grudnia 1939 roku na terenie Anina. Podczas egzekucji, która stanowiła odwet za śmierć dwóch niemieckich żołnierzy, rozstrzelano 107 osób. W miejscu straceń znajduje się symboliczny cmentarz – pomnik ofiar zbrodni wawerskiej, gdzie odbywają się uroczystości w rocznicę tej tragedii.

Do tragedii z 1939 r. nawiązała także anińska poetka Aldona Kraus w wierszu „Męczennikom z Wawra”. W jej domu przy ul. Niemodlińskiej poeta ksiądz Jan Twardowski spędzał wakacje w ostatnich latach życia.

Znajduje się tu pamiątkowy kamień.
W ten poświąteczny czas
szli rozstrzelani z Wawra
Boże, narodzin Twoich noc
a przyszła ich śmierć nagła

Wawer nie pojawia się w literaturze tak często jak inne dzielnice Warszawy. Ma jednak ciekawą historię i tradycję. Teraz zbliża się jesień, miejmy nadzieję, że tak piękna, jak opisała ją Małgorzata Gutowska-Adamczyk w „13 Poprzecznej”.

Jesień w Aninie jest jeszcze ładniejsza niż lato. Wszędobylska zieloność spływa z drzew i krzewów nierówno, niektórych jeszcze się trzymając, inne zaś opuszczając bez żalu. Klony nieśmiało się złocą, dęby czerwienieją, tuje od środka robią się cynamonowe. Wysokie sosny, niczym maszty na statkach, strzelają w niebo, przywodząc na myśl odległe wakacje nad morzem, wydmy, plażę i rześkość wody⁷.

Zofia Czagowiec

Przypisy:

  1. M. Gutowska-Adamczyk, „Osiedle Sielanka”, Warszawa 2020, s. 55.
  2. M. Gutowska-Adamczyk, Wywiad z Bogusławem Różyckim, prezesem WSS Społem Praga Południe, http://oddzialanintpw.blogspot.com.
  3. Małgorzata Gutowska-Adamczyk, „Kalendarze”, Warszawa 2015, s. 7.
  4. Marek Ławrynowicz, „Patriotów 41”, Poznań 2014, s. 9.
  5. Marek Ławrynowicz, „Kino Szpak”, Warszawa 2008, s. 13.
  6. Stanisław Rembek, „Dziennik okupacyjny”, Warszawa 2000. s. 32.
  7. Małgorzata Gutowska-Adamczyk, „Kalendarze”, Warszawa 2015, s. 32.