Kultura dziadostwa
Stawianie pojemników na odzież gdzie popadnie i bez żadnego porządku zapewne nie jest największym problemem naszej dzielnicy. Ale jest dziadostwem. Czarę goryczy przelało ustawienie latem aż 4 blaszaków obok siebie przy ul. IX Poprzecznej i Kosynierów. Dlatego jako przewodniczący Rady Osiedla Anin zwróciłem się mailowo do urzędu o ich usunięcie. Odpowiedź nie była jednoznaczna.
Niby tak, a jednak nie
W wiadomości od inspektora wawerskiego urzędu czytamy: „Nielegalne zajęcie terenu bez zgody właściciela nie jest właściwe i powinny być podjęte odpowiednie działania choćby usunięcia jednak w tym przypadku wiele z tak ustawionych pojemników mimo wszystko służy mieszkańcom, którzy chcą się pozbyć ubrań które mogłyby być nadal używane. Jeśli teren przy pojemnikach nie powoduje zanieczyszczenia oraz nie jest w inny sposób uciążliwy dla społeczeństwa pozostawiamy taki pojemnik dla użytku mieszkańców”.

Zapytanie
Ta odpowiedź była dyskutowana na posiedzeniu Rady Osiedla Anin we wrześniu, która przegłosowała wystosowanie zapytania o usunięcie pojemników wyrażając jednocześnie sprzeciw wobec stanowiska przedstawionego drogą mailową. Nie można tolerować bałaganu i stawiać czego się chce na terenie należącym do wspólnoty lokalnej.
Odpowiedź bez odpowiedzi
Jednozdaniowa odpowiedź podpisana przez wiceburmistrza Leszka Baraniewskiego wpłynęła po dwóch miesiącach, a treść jest następująca: „(…) informuję, że wszelkie pojemniki zlokalizowane w pasach drogowych dróg gminnych lub na terenach w zarządzie Dzielnicy Wawer m.st. Warszawy są cyklicznie usuwane”.
Czyli wiceburmistrz tak odpowiedział, żeby nic nie powiedzieć, nie wiadomo czy te wskazane przez Radę Osiedla Anin będą usunięte czy nie. Tuż po zapytaniu zniknęły dwa pojemniki (raczej nie z powodu błyskawicznej interwencji dzielnicy), pozostałe jednak stoją od 5 miesięcy.
Nie ma dramatu, świat się od tego nie zawali, ale jest dziadostwo.


W Międzylesiu przy biedronce też stoi. Raz w tygodniu podchodzą cyganie i „wpychają” najmniejszego dzieciaka do klapy, aby mógł wyjąć odzież z środka. Następnie wybierają co im najbardziej pasuje, a resztę zostawiają na ziemi. Psy rozciągają te szmaty po całym placu. Robi się syf. Ale gmina nic z tym nie zrobi, bo to teren biedronki. Chyba, że zgłoszą na policję, ale tego też nie zrobią – z lenistwa.
na bałagan na terenie Biedronki to chyba Straż Miejska może coś poradzić
Niewiele może. Cały czas na przystanku przy biedronce przesiadują lumpy i piją piwo. stali bywalcy. Przed świętami stali pod bankomatem biedronki i prosili ludzi o pieniądze – żebractwo. A jak przegoni straż, to siedzą na przystankach obok bp lub na mrówczej. Straż jest po drugiej stronie torów, a policja zaledwie 800 dalej na mrówczej. Ale niestety nie chce się im, pomimo telefonów.