Od protestu do protestu
Dopiero burza medialna wzniecona przez mieszkańców Aleksandrowa i Falenicy wymogła na władzach dzielnicy wycofanie się z pomysłu budowy ul. Brücknera przez Mazowiecki Park Krajobrazowy.
No trzeba wybudować
Pierwsze wzmianki o budowie ul. Brücknera sięgają lutego 2025 r. Najpierw odbyła się Komisja Inwestycyjna, po której śladem jest tylko hasło w protokole „Wprowadzenie nowego zadania – budowa ul. A. Brücknera”. Dzień później na sesji rady dzielnicy Rafał Czerwonka ze Stowarzyszenia Razem dla Wawra (SRdW) spytał o koncepcję budowy tego ciągu komunikacyjnego, zaznaczając, że nie prowadzi on do żadnych posesji. Na nagraniu można odsłuchać odpowiedź wiceburmistrza Leszka Baraniewskiego (KO), który spytał retorycznie nawiązując do budowy wiaduktu: „no to jak można zjechać? Na piaszczystą ulicę?”. I skwitował: „no trzeba wybudować”. Żadna dyskusja się nie odbyła.
Mieszkańcy interweniują
Afera wybuchła rok później, gdy sprawę w swoje ręce wzięli mieszkańcy, dowiedziawszy się o przetargu na prace projektowe (koszt 419 000 zł), którego dokumentacja przesądziła o zakresie planowanych prac. Ruszyła lawina, do której szuflę dorzucił w ubiegłym numerze Piotr Grzegorczyk (SRdW) pisząc obszerny artykuł pt. „Kto chce ul. Brücknera” i windując temat na okładkę gazety. Równolegle powstała petycja mieszkańców, dopięta i opublikowana przez Emilię Nykę i Piotra Wierzcholskiego, pod którą podpisało się 4200 osób. W obronie przyrody mieszkańcy zebrali się na piaszczystej wydmie, co zrelacjonowała PAP i Gazeta Wyborcza. Wrzało także w mediach społecznościowych.
Dzielnica Wawer: Ekologia i potrzeby mieszkańców na pierwszym miejscu
Wizerunek rządzącej Wawrem Koalicji Obywatelskiej stanął w płomieniach, które ugasić miały dzielnicowe komunikaty oraz publikacje polityków na Facebooku. Nie ugasiły, a dolały oliwy do ognia. Najbardziej rozjuszyły ludzi takie manipulacje jak z oficjalnego samorządowego profilu „Dzielnica Wawer”, gdzie czytamy: „W związku z pojawiającymi się informacjami w przestrzeni publicznej, często wprowadzającymi mieszkańców w błąd, chcemy podkreślić: na obecnym etapie trwają prace projektowe, a żadne ostateczne decyzje nie zostały jeszcze podjęte”. Próbowano zamydlić ludziom oczy przekazami o analizie różnych wariantów, co nie było prawdą.
Tę urzędową dezinformację zażarcie prostował m.in. społeczny profil „AferaBrücknera” propagując wiedzę opartą o dokumentację przetargową. Było oczywistym, że o wszystkim już zadecydowano i nie było mowy o analizie żadnych wariantów, bo taka analiza nie była przedmiotem zamówienia na prace projektowe dotyczące konkretnego odcinka w określonym z góry przebiegu.
Odwrót
Mimo medialnej ofensywy, władze dzielnicy doszły do wniosku, że trzeba się wycofać. Oczywiście tak, żeby przekuć koszmarną porażkę w sukces. Kontynuowano więc narrację, że „nic nie było zadecydowane”, ale władza jest dobra, prowadzi dialog społeczny i wsłuchując się w głos ludu rezygnuje z inwestycji (zostanie zrealizowany tylko niewielki odcinek do ul. Filmowej). Stosowne decyzje zostały podjęte najpierw na Komisji Inwestycyjnej, a później na sesji rady dzielnicy. Politycy KO ogłosili sukces i dziękowali mieszkańcom za zaangażowanie.
Dlaczego tak późno?
Największym tupetem wykazał się radny Mikołaj Wasiewicz, który jeszcze 19 maja, tak relacjonował wizytę w radiu RDC: „(…) dyskusja trwała pełną godzinę i była znacznie bardziej sensowna niż poprzednio – szczególnie że jeszcze tydzień temu, w poniedziałek, oficjalnie nie było podjętej decyzji odnośnie przebiegu drogi”. Nieprawda. Była podjęta, bo 419 000 zł zostało zadysponowane na projektowanie drogi na odcinku do ul. Napoleona Bonaparte, a nie do ul. Filmowej (jak zmieniono decyzję pod presją mieszkańców).
Szkoda, że ani radny Mikołaj Wasiewicz jako przewodniczący Komisji Ładu Przestrzennego i Ochrony Środowiska ani jego zastępczyni Magdalena Nożykowska, która tak dziękowała wszystkim mieszkańcom angażującym się w sprawę, nie wypełnili należycie swoich obowiązków organizując zawczasu pogłębionej dyskusji radnych z udziałem mieszkańców. Choćby po tym jak radny Rafał Czerwonka zapytał o to na sesji w lutym 2025 i dostał zdawkową odpowiedź od wiceburmistrza Leszka Baraniewskiego.
Budowa drogi przez Mazowiecki Park Krajobrazowy w oczywisty sposób wpisuje się w zakres działań organu, którym kierują (lokalizowanie ciągów komunikacyjnych to ład przestrzenny, a przecinanie parku krajobrazowego to obszar ochrony środowiska). Czy naprawdę bez awantury, petycji i mediów nie da się w cywilizowany sposób prowadzić dialogu społecznego?
Ciąg dalszy nastąpi
Podczas gdy mieszkańcy zwierają szyki, by wywrzeć presję na przekierowanie środków z Brücknera na inwestycje, które są niezbędne w Aleksandrowie i Falenicy (szczególnie chodnik wzdłuż ul. Podkowy), Stowarzyszanie Razem dla Wawra chce wyjaśnić kilka nurtujących kwestii. Po pierwsze, radny Rafał Czerwonka skierował zapytanie do zarządu dzielnicy dotyczące prawidłowości przeprowadzenia przetargu na prace projektowe i wykluczenia lub potwierdzenia konfliktu interesów (wieść gminna niesie, że doszło do takiej sytuacji, ale dowodów na ten moment nie ma). Chodzi w szczególności o zbadanie stosownych oświadczeń, jakie wykonawca składa w procedurze przetargowej. Po drugie, SRdW skierowało skargę do prezydenta m.st Warszawy na sposób prowadzenia tej inwestycji. Bez uzgodnień z dyrekcją Mazowieckiego Parku Krajobrazowego i Nadleśnictwem Celestynów, a także bez obszernego informowania radnych na forum rady dzielnicy i dedykowanych komisji. Skutkiem czego było zadysponowanie 419 000 zł na zadanie, które nie zostanie zrealizowane.


dobra robota.
Trzymam kciuki.
Tam gdzie pojawia się „czopek”, tam na 100% brzydko pachnie – aferki i afery. Tak to jest jak do rządzenia garnie się małolactwo nastawione na szybką karierę, a nie sprawy obywatelskie.