Niechciane samosiejki
Podczas licznych sporów dotyczących wycinania drzew i krzewów, regularnie pojawia się argument, iż rośliny przeznczone do wycięcia to samosiejki.
Ten pseudo argument był wielokrotnie używany np. w przypadku drzew rosnących przy linii kolejowej przecinającej Wawer. Określenie to używane jest w celu zdeprecjonowania naturalnie pojawiającej się na terenie miasta roślinności. Z dziwnych powodów urzędnicy i politycy uważają takie drzewa za niewarte ochrony – po prostu zbędne i gorsze od tych posadzonych w wyznaczonych miejscach za grube pieniądze.
Problem w tym, że drzewa wyhodowane w szkółkach, wypielęgnowane, często sprowadzane z zagranicy, nie chcą rosnąć w dedykowanych im przez ogrodników miejscach. Również dobór gatunków jest często kontrowersyjny i w efekcie przy wawerskich ulicach sadzone są np. dęby błotne rosnące naturalnie nad rzekami w USA.
W przeciwieństwie do drzew sadzonych uporczywie i z marnym skutkiem, samosiejki rodzimych sosen, brzóz, wierzb i topoli rodzą sobie całkiem dobrze. Nie trzeba wydawać na nie pieniędzy podatników, podlewać, nawozić, pielęgnować itp. Po prostu bezczelnie rosną sobie same bez autoryzacji. Z tego też powodu często skazywane są na zagładę.
Zagadnienie samosiejek nie dotyczy tylko pojedynczych drzew. Znaczna część lasów na terenie Wawra to również drzewostany nieposadzone przez ludzi. Większe ich obszary rosną nad Wisłą na Zakolu Wawerskim i w Lesie Sobieskiego. Leśnicy już dawno dostrzegli zalety naturalnego odnowienia lasu, chociaż nie zawsze udaje się je uzyskać. Pod koniec XX w., wraz ze spadkiem opłacalności produkcji rolniczej, doszło w całej Polsce do regeneracji lasu na odłogowanych gruntach rolnych. W wyniku naturalnej sukcesji wyrosły lasy na setkach tysięcy hektarów. Niestety, bardzo często, w ewidencji gruntów taki las nie jest oficjalnie lasem tylko gruntem rolnym. Ten brak spójności pomiędzy stanem teoretycznym a faktycznym budzi często wiele sporów i kontrowersji.

Z oczywistych względów las to przede wszystkim ekosystem i typ krajobrazu, a nie kategoria użytkowania gruntów. Niestety w obecnym stanie prawnym wszystkie lasy rosnące na gruntach oficjalnie uznanych za rolne, nie są należycie chronione. Można taki grunt przywrócić do kultury rolnej, co wiąże się z unicestwieniem wszystkich drzew i innych organizmów żyjących w takim drzewostanie. Podobny los spotyka lasy rosnące na działkach oficjalnie uznanych za budowalne, w tym przypadku procedura zniszczenia lasu jest nieco bardziej skomplikowana.
Kwestia lasów, które oficjalnie lasami nie są, powoduje też znaczne zamieszanie przy określaniu lesistości Warszawy i całej Polski. Pojawiają się różne zamienniki słowa las np. grunt zadrzewiony i zakrzewiony. Coraz częściej wyróżnia się również tzw. lesistość oficjalną i rzeczywistą. Ta pierwsza uwzględnia tylko tereny uznane w ewidencji gruntów za lasy, zdarza się jednak, że lasu w praktyce tam nie ma, mogą to być drogi, parkingi a nawet tereny zabudowane. Lesistość rzeczywista uwzględnia wszystkie lasy bez względu na to jakie jest przeznaczenie gruntów na których rosną.
Różne definicje lasu, mają swoje dalsze konsekwencje. Można wyciąć wszystkie drzewa na gruncie rolnym, następnie przekształcić go w teren budowlany. Las znika, ale oficjalnie lasu nie ubyło, bo system ewidencji nigdy go nie dostrzegał.
dr hab. Jakub Gryz
prof. Inst. Badawczego Leśnictwa
mieszkaniec Wawra


0 komentarzy