Wydawać by się mogło, że nie…

Autor: , Osiedle: Zerzeń Data: .

Gdybym był mieszkańcem jednego z tych osiedli, które miałoby być przecięte przez odcinek ul. Nowozabielskiej, też nie byłbym zadowolony. Osiedla te w większości istnieją bowiem od kilkunastu lat, a zatem minęło wystarczająco dużo czasu, aby przyzwyczaić się do istniejącego status quo. Nawet świadomość istnienia w tym miejscu rezerwy drogowej, ustalonej jeszcze przecież przed powstaniem tych osiedli, nie zmienia niewesołej perspektywy polegającej na podmianie kawałka wolnej przestrzeni obok domów na międzyosiedlową ulicę.

Czy wszystkie dotychczasowe plany drogowe związane z Nowozabielską i związane z tym rezerwy terenu powinny być zatem zarzucone? A może tylko dla tych odcinków, gdzie nie uchwalono planów miejscowych? A może w ogóle nie jest potrzebne rezerwowanie miejsca pod przyszłe szlaki komunikacyjne, bo i tak musiałyby powstawać dopiero po tym, jak w okolicy wyrosną budynki?
Idealnie byłoby oczywiście gdyby najpierw powstawały drogi (ze wszystkimi mediami rzecz jasna), a dopiero później budowane były przy nich osiedla. Marzenie! Tak niestety nie jest i tak nie będzie, bo dzielnica Wawer ma zbyt duże zapóźnienia w budowie komunalnej infratruktury, a deweloperzy są o wiele bardziej sprawni w realizowaniu swoich planów. Nie będzie tak nawet mimo tego, że samorząd ma narzędzia do egzekwowania rozbudowy infrastruktury drogowej wraz z jednoczesnym powstawaniem zabudowy mieszkaniowej, ale tu niech już Państwo sami sobie odpowiedzą dlaczego te narzędzia nie są wykorzystywane. A bez jednoczesnej rozbudowy infrastruktury drogowej dzielnica próbuje później nieudolnie rozwiązywać problemy, które sama sobie naważyła.

Takich osiedli, które powinny zostać kiedyś przecięte drogą ciągle w Wawrze w związku z tym przybywa. Przykładami niech tu będą osiedla po sąsiedzku: przy ul. Ligustrowej, ul. Zabielskiej, ul. Poprawnej, ul. Wał Miedzeszyński, a nawet trochę dalej przy ul. Zwoleńskiej. W tym ostatnim przypadku osiedle zostanie przecięte nie byle jaką lokalną uliczką, ale drogą o wyższej kategorii – tzw. NowoZwoleńską.

Kiedy ponad dekadę lat temu pytałem dlaczego projektowana modernizacja Jeziorowej pomija budowę jej odcinka do ul. Bronowskiej kwitowano to brakiem środków finansowych. Szkoda, bo wykonanie tego za jednym zamachem, nie dość, że byłoby tańsze, to dodatkowo byłoby zrealizowane w krótszym czasie od momentu powstania osiedli, a co za tym idzie przy mniejszym sprzeciwie mieszkańców.

Wydawać by się mogło, że nie jest możliwa rezygnacja z rezerwy drogowej utrzymywanej przez dziesięciolecia, tak jak to jest właśnie w przypadku odcinka ulicy od Jeziorowej do Bronowskiej. Zdaje się, że nie byłoby wystarczającym argumentem tylko to, że droga prowadziłaby już teraz obok zabudowy mieszkaniowej, a nie przez łąki i pola, które były tu w momencie planowania tej drogi. Przy takim podejściu nie miałaby bowiem szans powstać żadna nowa droga w naszej dzielnicy, i to paradoksalnie właśnie w momencie kiedy jest potrzebna jeszcze bardziej niż w momencie kiedy ją planowano.

Pamiętam jednak podobny przypadek dotyczący jednego z osiedli przy Trakcie Lubelskim. Tam też rezerwa terenu pod drogę istnieje od dłuższego czasu i też była przewidywana w decyzjach o warunkach zabudowy. W ostatniej chwili, tuż przed uchwaleniem planu miejscowego w 2020 roku, zrezygnowano z wytyczania drogi w tym miejscu (osiedle zostało w całości wycięte z uchwalonego planu miejscowego). Mieszkańcom osiedla poszło jednak trochę łatwiej, bo mieli w swoim gronie sąsiadkę – radną z rządzącej Warszawą partii. W przypadku Nowozabielskiej może być trudniej, bo zdaje się, że nikt z opcji rządzącej tam teraz nie mieszka, a i decyzja też już zapadła.

Rezerwa pod drogę na osiedlu przy ul. Trakt Lubelski. Fot. Google Maps.