Ucieczka osadu czynnego

Osad z oczyszczalni ma pracować, ale nie uciekać – co wykazała kontrola WIOŚ w Cyraneczce?

Ten bury nalot unoszący się na powierzchni Kanału Wawerskiego to osad czynny. To on wykonuje gigantyczną pracę w oczyszczalni ścieków, ale nie powinien wydostawać się poza nią. Tymczasem jego niekontrolowaną ucieczkę z oczyszczalni Cyraneczka ujawniła kontrola WIOŚ z 2025 r. To nie jedyny problem wykryty w oczyszczalni, ale w tym tekście skupię się na nim. Dzięki temu oszczędzicie sobie lektury liczącego dwieście stron raportu, ale uprzedzam, że tekst jest pisany przez wielką miłośniczkę osadu czynnego, dlatego – jeżeli jesteście gotowi – odłóżcie kanapki, zanurzymy się w nim po uszy.

Żarłok w wielkim kotle
Na przełomie XIX/XX wieku, kiedy najbardziej cuchnącą rzeką europejską była Tamiza, przyrodnicy zauważyli, że tam, gdzie rzeka jest pełna burych kłaków, jednocześnie mniej śmierdzi. Wzięli te kłaki pod mikroskop i oniemieli z zachwytu. Odkryli, że to prawdziwa mikrobiologiczna dżungla składająca się z setek gatunków żarłocznych bakterii zjadanych z kolei przez niezliczone pierwotniaki. W końcu wyhodowali osad czynny czyli taką formę tego zbiorowiska, która po zjedzeniu wszystkich brudów znakomicie oddziela się od wody. To widać na zdjęciu ze szklanką (na okładce Gazety Wawerskiej nr 1/80 2026) – prawidłowy osad czynny działa jak wielki pożeracz wszystkiego, dopóki woda jest w ruchu. Potem w kilka minut opada na dno zostawiając wodę przejrzystą. Dokładnie coś takiego znajduje się w tych dwu wielkich „kotłach” oczyszczalni Cyraneczka zwanych dalej biologicznymi reaktorami. To do nich trafia wszystko, co wypływa ze zlewów i toalet kilkunastotysięcznego osiedla Stara Miłosna, żeby w kilkadziesiąt godzin później znaleźć się w Kanale jako ścieki oczyszczone.

Fot. Wikimedia

Za dużo nitek w tej zupie
Jednak jak widać na naszym zdjęciu ten osad, który znalazł się na Kanale zamiast opadać trzyma się powierzchni. I tu jest feler. Za duża liczba nitkowatych bakterii w kłaczkach sprawia, że nie opadają. O osadzie przerośniętym tymi bakteriami mówi się, że jest „spuchnięty” bo trudno go oddzielić od wody i jest to najczęstszy kłopot większości oczyszczalni, to wtedy wypływa na zewnątrz. W raporcie WIOŚ jest stwierdzenie, że nalot na powierzchni Kanału pobrany 3 marca 2025 na wysokości al. Dzieci Polskich 71 (okolica ulicy Mchów ) miał mikrobiologiczne cechy osadu ściekowego przerośniętego bakteriami nitkowatymi. W dalszej części kontroli bardzo duże ilości bakterii nitkowatych i puchnięcie osadu wykryto w starszym z dwu bioreaktorów, a następnie zjawiska te uznano za nieprawidłowości w funkcjonowaniu naruszające warunki pozwolenia wodnoprawnego.

Mikrobiologiczny rynsztok – legalny czy nie?
O osadzie czynnym trzeba powiedzieć jasno, że to brudas. Jest w końcu karmiony zawartością naszych toalet. Nie ma nic dziwnego, że badania wykazały w osadzie z Cyraneczki chorobotwórcze bakterie z rodzaju Salmonella i jaja pasożytów jelitowych w liczbie 178 szt. na kilogram – tak bywa. Osad nadmierny usunięty z bioreaktora natychmiast dostaje porcję wapna do dezynfekcji i robi się czysto. A co się robi z tym, który wylatuje do Kanału? Teraz trzymajcie się krzeseł – nic! Ani urzędnicy się nie przyczepili, ani władze oczyszczalni nie musiały się tłumaczyć. Wprawdzie wydostawanie się osadu wraz ze ściekami oczyszczonymi to uchybienie, ale całe to zakaźne paskudztwo, które przecież jest w ściekach oczyszczonych nawet kiedy są wolne od kłaczków – ląduje w Kanale legalnie! Polskie przepisy ogólnie dość luźno podchodzą do kwestii sanitarnych dotyczących ścieków. Ścieki oczyszczone zawierające chorobotwórcze bakterie i wirusy mogą być odprowadzane do wód bez dezynfekcji. Obowiązek dezynfekcji nakłada się, kiedy pochodzą ze szpitala lub zagrażają kąpielisku. Wynika to z wielkiego zaufania do możliwości samooczyszczania się wód i jest szczególnie oderwane od rzeczywistości w sytuacji tak małego odbiornika jak Kanał Wawerski. Nie traćmy jednak nadziei, bo niekiedy wymóg dezynfekcji ścieków można wprowadzić do pozwolenia wodnoprawnego z innych przyczyn. Jedną z nich jest wprowadzanie ścieków do ziemi. Wprowadzanie do ziemi to najczęściej wykorzystanie do podlewania upraw, ale zachodzi również w sytuacji, kiedy kanał jest suchy – a tak się ostatnio zdarzyło jesienią 2024 i sytuacja może się powtarzać. Drogi są więc dwie – udowodnić, że Kanał stał się okresowo wysychający, więc wymaga staranniej oczyszczonych ścieków lub, że obecność rynsztoku na całej długości dzielnicy jest nie do przyjęcia i oczyszczalnia powinna zniknąć w imię poszanowania potrzeb mieszkańców.

Presja działa a nowe przepisy pomogą
W dwudziestym pierwszym wieku, w stolicy europejskiego państwa domaganie się o czystość wody to nie żaden luksus. Ale żadne prawo ani technologia – nie zadziała bez presji. Ten raport, który tyle wyjaśnił, w ogóle by nie powstał gdyby nie konsekwentne działania mieszkańców i organizacji. W samym raporcie lista odnotowanych zgłoszeń ciągnie się na dwu stronach: WWF, Inicjatywa Struga Wawerska, Stara Miłosna dla Drzew, pojedynczy mieszkańcy. To dzięki naciskowi mieszkańców zostali wysłani kontrolerzy, pracowali przez trzy miesiące i etap w którym można było udawać, że nic się nie dzieje – został definitywnie za nami.

To jest moment, kiedy gniew, który męczy, można już zamienić na wymaganie, które krzepi i łączy. Wymagać ma prawo każdy – nawet ten, kto nad samym Kanałem nie mieszka, ale na czystości mu zależy. Z pomocą przyjdą wchodzące z tym rokiem nowe przepisy unijne. Obowiązkowe staną się badania dotyczące chorobotwórczych wirusów w ściekach oczyszczonych oraz wymóg dołożenia czwartego stopnia oczyszczenia, co wykluczy uciekanie kłaczków, a substancje ze ścieków będą musiały być odzyskiwane do ponownego użytku.

Ku pokrzepieniu serc rzućcie jeszcze okiem na zdjęcie obok: tama bobrowa znakomicie wychwyciła uciekający osad i wbudowała go jako element uszczelniający w konstrukcję. Czwarty stopień oczyszczania jak nic! Ci mali dręczyciele drzew potrafili spełnić wymogi unijne, zanim jeszcze weszły w życie. Medal z marchewki ode mnie za to dostaną.

Osad czynny wypływający z oczyszczalni Cyraneczka tworzy kożuch na powierzchni wody.
Zatrzymuje go tama bobrów, dzięki temu dalsza część kanału jest czystsza. fot. D.Wrońska

Dorota Wrońska
mgr hydrobiologii, opiekunka
Klubu Młodego Odkrywcy
„Skarby Pobliża”