Autobus na Zerzeń
Na stronie internetowej urzędu miasta możemy przeczytać: „Stolica wygody. Projekty, których realizacja sprawia, że miejska przestrzeń staje się przyjaźniejsza mieszkańcom (…) a warszawski transport publiczny jeszcze wygodniejszy.’’ Przyjrzyjmy się temu wątkowi nieco wnikliwiej, z perspektywy mieszkańców mieszkających po prawej stronie Wisły.
Plan na lata 2050 nie uwzględnia wystarczająco potrzeb południowo – wschodniej Warszawy, co jest zastanawiające biorąc pod uwagę fakt, że obecnie Wawer jest dzielnicą o silnym wzroście liczby mieszkańców, nowych inwestycji mieszkaniowych.
W jaki sposób miasto chce rozwiązać ten problem? Czy jesteśmy jak niechciany kuzyn na weselu, którego trzeba gdzieś posadzić przy stole? Nie mamy takiej gęstości ludności jak Ursynów, ale „jacyś ludzie’’ tu mieszkają… co z nimi zrobić, coś tam chcą, autami jeżdżą… autobusów wystarczających nie mają. Istna kula u nogi miasta.
Czy urząd ma strategię „zabuduj, zaduś, rzuć linę tonącemu”? Jaki ma sens pierw zabudowywanie obszaru, napychanie bloków, szeregowców, lokali usługowych, dyskontów, a na sam koniec, kiedyś dostosowywanie do tego transportu?
,,Zbudowaliśmy kolejne strategiczne parkingi Parkuj i Jedź – Warszawa Żerań i Warszawa Jeziorki. (…) Dziś warszawska sieć parkingów „Parkuj i Jedź” to 17 obiektów. Jest na nich blisko 4,8 tys. miejsc parkingowych dla samochodów (…) Na parkingach mamy także 38 stanowisk do ładowania pojazdów elektrycznych’’.
Swoją drogą ciekawa jest korelacja liczby samochodów do stanowisk ładowania pojazdów elektrycznych… czy aby na pewno miasto przygotowuje nas na ‚’elektryczną’’ rewolucję? Stopniowo wymusza się na nas przejście na samochody elektryczne podczas gdy miasto chwali się 38-ma stanowiskami do ładowania pojazdów elektrycznych…
Lekko ironiczny uśmiech pojawia się na twarzy czytając z jaką troską miasto dba o zieleń miejską na trasach tramwajowych. Szkoda, że z tą samą troską lub nawet większą nie myśli się o zieleni tej, którą widzimy na co dzień przy naszych blokowiskach. Dlaczego miasto zezwala na budowę bloków w takich odległościach, że możemy każdego ranka sprawdzić jaki kolor kubka dziś towarzyszy sąsiadowi przy porannej kawie. Niestety tam przestrzeni na zieleń nie ma. Wręcz jest ona zawłaszczana co do milimetra. Może miasto chce tym dbać o naszą integrację społeczną?
Przypomnijmy, to jest obowiązkiem władz miasta, aby je rozbudowywać a nie dobrą wolą włodarza takiego czy innego. Tak samo jak my musimy wypełniać swoje obowiązki służbowe na naszych stanowiskach pracy, tak samo kierujący miastem powinni wypełniać swoje obowiązki. Słynny tramwaj na Wilanów, jedna z flagowych inwestycji miasta, kursował już w latach 30’ minionego wieku a jego trasa została zlikwidowana w latach 70’. Przywracanie czegoś co było jest ważne, ale czy nie stać nas na bardziej ambitne przedsięwzięcia?
Spójrzmy na przykładowe czasy przejazdu komunikacją miejską z przystanku Zerzeń w różne strony miasta (ramki poniżej). W świetle tych czasów przejazdu czy naprawdę ZTM nie dostrzega potrzeby rozszerzenia siatek połączeń linii przyśpieszonych, tak jak zostało to zaproponowane dla linii nr 507 (www.gazetawawerska.pl/2024/02/26/autobus-do-centrum/).





Jeśli ludzie będą mieć do wyboru godzinną przeprawę z punktu A do B na stosunkowo niewielkiej odległości, a 3 razy szybszą opcję dojazdu samochodem, oczywistym jest, że wybiorą opcję drugą i żadne ekologiczne naciski poprzez zwężanie pasów, wydłużanie godzin płatnego parkowania i poszerzanie stref płatnego parkowania tego nie zmienią na siłę.
Joanna Wróblewska


Częściowa zgoda, a częściowo brednie. Zgoda w kwestii zaniedbania dzielnicy Wawer wielu kwestiach, zwłaszcza komunikacji. Ale czepianie się przywrócenia tramwaju na Wilanów brzmi na ignoranctwo. Ten tramwaj był potrzebny, zlikwidowała go głupia komuna, która zresztą storpedowała rozwój również metra. Ulice droga pani są obecnie budowane w sposób zrównoważony, przyjazne dla wszystkich użytkowników dróg, a nie tylko samochodów osobowych. Jeden z wielu przykładów – wolski odcinek Górczewskiej. Płatne parkowanie to standard wielu miast europejskich celem wymuszenia rotacji. Poza tym w którym momencie czas dojazdu samochodem jest 3 razy szybszy w przytoczonych przez panią przypadkach ? I tutaj w ukurs przychodzi płatne parkowanie, bo czas dojazdu to nie wszystko – trzeba pojazd gdzieś zaparkować.
pierdu pierdu, gwizdu gwizdu… Mieszkam w Falenicy, do stacji kolejowej mam 2 km przez las. Właśnie zlikwidowano parking przy stacji, dzięki ambicjom PKP przez 2 lata czeka nas komunikacyjny armagedon, już w marcu SKM przestanie do mnie dojeżdżać. Linii autobusowej na Ursynów nadal w zasadzie brak (coś tam jedzie z Międzylesia bocznymi dróżkami w dni robocze pare razy dziennie). Nie chcę słuchać bełkotu o zaletach nieistniejącego zbiorkomu. Tyle w temacie
319 ma przystanek przy PKP Miedzeszyn, jeździ co pół godziny na Ursynów, bezpośrednio przy PKP Falenica masz 521, 213, 115, 161, mało? Coś za coś, mieszkasz „w lesie” to nie narzekaj. Założę się, że masa ludzi z centrum Warszawy chętnie się z Tobą zamieni i nie będzie jęczeć na, cytuję, „zbiorkom”.
Mieszkańcy Wawra traktowani są jak obywatele III kategorii. Dla władz jesteśmy motłochem. Mamy płacić podatki, ale nie mamy najmniejszego prawa cokolwiek wymagać od włodarzy. Co władza postanowi, to mieszkańcy Wawra powinni nisko się skłonić, ucałować dłoń burmistrza lu wiceburmistrza i tyłem wycofać się z gabinetu pozostając cały czas w skłonie i nie podnosząc broń boże wzroku. Tego od nas oczekują. Jeśli chodzi o transport, to wystarczy spojrzeć jakie wagony obsługują naszą trasę, a jaką np. Rembertów. Dwa różne światy. Najlepiej to widać rano w składach jadących do centrum. W zasadzie nie ma jak wejść do pociągu, nie wspominając o miejscu siedzącym. Stare i brudne wagony nas wożą. Może niech nasi burmistrzowie przejadą się autobusami z rana. Jeśli znajdą wolne miejsce w autobusie, to znaczy, że siedzi obszczany żul w śmierdzącej kurtce i pije piwo. Takie mamy realia transportowe. Następna kwestia – dlaczego autobusy z Falencji dojeżdżają tylko do Grochowa i trzeba się przesiadać ? No, jeden na godzinę jedzie na Centralny – nawalony na full i w Międzylesiu nie ma szans wsiąść do tego autobusu. Kiedyś autobusy jeździły na Ochotę (Dickensa) i komu to przeszkadzało? Teraz, aby wydostać się z Międzylesia to trzeba poświecić ponad godzinę na pokonanie dystansu 16 km. I jest coraz gorzej. Czekam jak nasz skretyniały z placu bankowego wpadnie na pomysł, aby mieszkańcy Wawer musieli dojeżdżać do ronda na Płowieckiej, potem przesiadka do ronda Wiatraczna, potem przesiadka do ronda Waszyngtona i ostatnia przesiadka do ronda Dmowskiego. W tym kierunku podążają nasi miejscy „yntelygenci” z bożej łaski. Jest źle, a będzie jeszcze gorzej.
Jeżdżę codziennie z Międzylesia do Śródmieścia, zajmuje mi to max 40 minut (autobus 147, a z Saskiej to co popadnie). Mam zawsze miejsce siedzące. Minimum raz w tygodniu śmigam KM lub SKM, nie zawsze jest miejsce siedzące, ale pociągi pierwsza klasa.
Chyba tą skm nie jeździ Pan/Pani w godzinach szczytu porrannego, bo już w Radości ciężko jest wsiąść….
wolny zawód 😉
Biorąc pod uwagę, że targi śniadaniowe są weekendowe, to ciekawe, jak będzie czas dojazdu…