Nocna prohibicja a sprawa polska
Decyzją stołecznych radnych 1 czerwca Warszawa dołączy do elity miast, w których nocna sprzedaż alkoholu będzie zabroniona. Podjęta 12 marca przez Radę m.st. Warszawy uchwała nie pozostawia wątpliwości – w godzinach od 22 do 6 rano sprzedaż alkoholu na terenie Warszawy poza lokalami gastronomicznymi będzie niedozwolona. W opinii większości mieszkańców to dobra i długo wyczekiwana decyzja, jednak gdzieś podświadomie czujemy niesmak… Batalia, która ostatecznie doprowadziła do uchwalenia ograniczeń obnażyła przy okazji mechanizm funkcjonowania władzy, tym razem tej samorządowej.
Wewnątrzpartyjne gierki
Okazało się, że nasze bezpieczeństwo i zdrowie to nie „wartości”, a „karty w grze” prowadzących wewnątrzpartyjną grę, rozgrywających się wzajemnie politycznych frakcji, mających publiczne dobro za nic. Bo jak inaczej rozumieć sytuację, w której prezydent Warszawy, proponując przyjęcie uchwały o nocnym ograniczeniu sprzedaży alko, kieruje ją do zaopiniowania Dzielnicom, które głosami radnych Koalicji Obywatelskiej odrzucają projekt wykazując się zadziwiającą jednomyślnością w jego negatywnej ocenie. Możemy tylko spekulować dlaczego wtedy, w sierpniu ub. roku, mając z pozoru tak silne większościowe zaplecze polityczne, prezydent Trzaskowski został sam.
A jak to wyglądało na naszym wawerskim podwórku?
Na sesji Rady Dzielnicy 27 sierpnia 2025 roku radni KO także odrzucili projekt Ratusza proponujący nocną prohibicję. Argumenty jakich używali podczas burzliwej dyskusji poprzedzającej głosowanie są warte przytoczenia, tym bardziej, że padały z ust osób, które zawodowo są, lub były związane z oświatą, wychowaniem, pracą z młodzieżą czy kulturą.
W argumentacji dominowało przekonanie, że nocne ograniczenie sprzedaży nie wpłynie na bezpieczeństwo w mieście a wręcz spowoduje gigantyczny rozwój szarej strefy pod postacią tzw. „melin”. Radni H. Chodecka oraz J. Popiołek, używając tego typu argumentów, nieświadomie ujawnili swój brak wiary w skuteczność egzekucji prawa w naszym mieście, co trafnie podchwycił radny P. Grzegorczyk, wskazując, że taki tok rozumowania stawia pod znakiem zapytania np. sens zakazu sprzedaży alkoholu osobom poniżej 18-tego roku życia, a przecież jest ono skuteczne (i niezbędne).
Radny M. Wasiewicz, uzasadniając swój sprzeciw wobec nocnej prohibicji, wyraził troskę o kondycję i dobrobyt rodzin handlujących alkoholem w godzinach nocnych lokalnych przedsiębiorców. Podkreślił, że jest przeciwny wszelkim zakazom (czym przy okazji udowodnił, że jest mu bliżej do Konfederacji niż do KO…). Na nic się zdały argumenty przytaczane przez radną O. Pasierbską, która odwołała się do danych WHO oraz do niepodważalnej informacji o znaczącej poprawie bezpieczeństwa w blisko 200 gminach i miastach w całej Polsce, w których nocna prohibicja obowiązuje. Na nic zdało się przytaczanie wyniku konsultacji społecznych w których 98% ankietowanych warszawiaków opowiedziało się za nocnym zakazem sprzedaży alkoholu – 11 głosami radnych KO propozycja nocnej prohibicji została odrzucona, przy 4 głosach wstrzymujących się i 8 głosach za.
Prohibicja na próbę
Jednak Rada Miasta zdobyła się na salomonowe rozwiązanie – w ramach programu pilotażowego, ostatecznie nocnym zakazem sprzedaży alkoholu, niejako na próbę, zostały objęte Śródmieście i Praga Północ.
Program pilotażowy wystartował 1 listopada i bardzo szybko okazało się, że daje on pozytywne efekty. Policja i Straż Miejska informowały o mniejszej liczbie interwencji oraz liczbie nocnych pacjentów wymagających pomocy oddziałów ratunkowych SOR i co ważne, nie sprawdziły się przewidywania oponentów wróżące rozwój, jak to nazywali, „alkoturystyki” do sąsiednich dzielnic nie objętych zakazem.
Minęło pół roku
Zgodna z przewidywaniami poprawa nocnego bezpieczeństwa nie była zaskoczeniem i dała dodatkowy oręż w walce o wprowadzenie ograniczeń. Dzięki temu projekt wrócił w nowym roku do zaopiniowania przez radnych w poszczególnych dzielnicach. Pomysł zyskał pozytywną ocenę radnych we wszystkich dzielnicach, przy czym warto zauważyć, że tym razem radni klubu poparli ograniczenie sprzedaży KO niemalże jednogłośnie, (diametralnie zmieniając stanowisko), a jedyne co łączyło drugie głosowanie z pierwszym to zadziwiająca dyscyplina klubów KO w głosowaniach.
Tak też odbyło się to w Wawrze. 11 marca, na sesji Rady Dzielnicy radni KO pozytywnie zaopiniowali projekt zakazu podzielając tym razem opinie radnych klubu Stowarzyszenie Razem Dla Wawra, do grupy będącej „za” dołączył też radny Włodzimierz Zalewski z PiS. Wynik głosowania to 19 głosów „za” przy dwóch głosach sprzeciwu radnych klubu PiS S. Kacprowicza i J. Kotry.
Obyło się bez burzliwej dyskusji. radni nie uzasadniali skrajnej zmiany stanowiska, a ich zdyscyplinowanie było godne podziwu….
W efekcie dzielnicowych głosowań, 12 marca Rada Warszawy przyjęła uchwałę ograniczającą sprzedaż alkoholu w godzinach nocnych na terenie całego miasta. Tym razem niemalże jednogłośnie, przy 57 głosach „za” i tylko 2 głosach przeciw radnych klubu PiS M. Binkowskiego i M. Szymborskiej.
Ograniczenia wejdą w życie 1 czerwca, jednak czy rzeczywiście stwierdzenie, że dołączyliśmy do grona elitarnych miast ma podstawy? Obawiam się, że sposób procedowania i towarzyszące mu tarcia i walki w sprawie wydawałoby się oczywistej – gdzie nauka, opinie biegłych, instytucji i organizacji zajmujących się rozwiązywaniem problemów alkoholowych nie pozostawiają wątpliwości – pozostawił po sobie po-alkoholowy niesmak. Okazało się, że dzielenie społeczeństwa wydawałoby się w kwestiach tak bezspornych, to oręż używany w walce nie tylko na szczeblu krajowym, ale też we frakcjach lokalnych partii rządzących.
Pomimo, że wybrani przez nas radni powinni być blisko nas i naszych codziennych problemów, obserwujemy jak ulegają oni naciskom politycznym stawiając dobro ugrupowania, swoje kariery, np. ponad nasze zdrowie i bezpieczeństwo. Moje marzenie to żyć w mieście w którym mieszkańców reprezentują samorządowcy „z krwi i kości”, dalecy od powiązań politycznych i wpływów lobbystów, a bliscy autentycznym potrzebom mieszkańców. Wiem, idealny świat nie istnieje, ale czy nie powinniśmy o niego walczyć?



Dlaczego prohibicja trwa tylko do godz. 6-ej rano? Powinna być do godz. 10-ej. Kto, o zdrowych zmysłach kupuje alkohol o godz. 6-ej , czy 7-ej rano? Ano alkoholik. Potem człowiek przychodzi do urzędu lub przychodni, a tu w gabinecie czuć zapach cytryny lub orzecha, derenia 🙂 Jeśli chcemy mieć trzeźwe społeczeństwo, to zakaz powinien być dłuższy, tak aby rano, przed pracą, czy szkołą (tak, tak) nie było można kupić alkoholu. Ale wiadomo – uzależnionym narodem łatwiej się kieruje, no i sklepy z zielonym kumkusiem sponsorują PO i campus niepracującego niby prezydenta Warszawy. Sponsor musi zarobić, aby dokonać wpłaty, przepraszam – darowizny. Zmiana zdania przez radnych PO świadczy o tym, że nie potrafią samodzielnie myśleć. To ich właśnie nazywa się BMW, a jeden z naszych radnych dodatkowo ma ksywkę czopek 🙂 Wiadomo dlaczego. Tacy mózgowcy nami rządzą. Słowem „elyta”.