Ulica Króla Kazimierza. Którego Króla? Którego Kazimierza?
W trakcie lutowej komisji inwestycyjnej usłyszałem z ust jednego z oficjeli, że jedna z projektowanych w ramach rozbudowy torowisk instalacji trakcyjnych PKP zacznie się na wysokości ulicy Króla Kazimierza w Radości.
Wśród spraw i wątków obecnie dla dzielnicy ważnych i najważniejszych, nazewnictwo tej ulicy (pomiędzy Mrówczą a Patriotów) jako sprawy w zasadzie błahej, było obiektem moich dociekań już kilka lat temu.
A sprawa jest na pozór prosta – nie chodzi o żadnego króla „Kazimierza” tylko o „Kazimierza Króla”, tak jak nie mówimy, że mieszkamy na ul. Mickiewicza Adama czy np. Kajki Michała, tylko na odwrót, czyli zaczynając od imienia. Zapominają o tym także sami mieszkańcy ulicy, których tablice z numerami posesji traktują problem dość frywolnie, niejako przyczyniając się do upowszechniania potocznej nazwy, wraz z błędem.
Jednak, aby nie było zbyt łatwo, Kazimierzów Króli, tych ew. wartych patronowania (to też mogłoby być przedmiotem akademickich dociekań), było co najmniej dwóch i o sprecyzowanie, o którego chodzi wystosowałem 5 lat temu zapytanie do stołecznego Biura Geodezji i Katastru.

Taka nazwa funkcjonowała, prawdopodobnie, przed wojną. W 1951 roku, kiedy Wawer stawał się częścią Warszawy i dokonywano zmian nazw wielu ulic – zamieniono nazwę przedwojenną tej ulicy czyli najprawdopodobniej (bo to też nie jest dzisiaj na 100% pewne) „Kazimierza” na Kazimierza Króla. I chyba ta zmiana była raczej niefortunna. Obie nazwy brzmią zbyt podobnie, aby mogły zastąpić jedna drugą, bez cienia wątpliwości. Przecież obie te nazwy oznaczają zgoła innych patronów.
Otóż patronem radościańskiej ulicy jest bez wątpienia pedagog i działacz oświatowy (1853-1944), o czym zresztą informuje tablica na parkanie jednej z posesji. Natomiast nie jest nim na pewno poseł na sejm w dobie PRL, wiceprezes Polskiego Związku Pszczelarstwa (1897-1965).
Bezsprzecznie nie jest nim także: ani Kazimierz Wielki, ostatni polski monarcha z dynastii Piastów, ani też żaden inny polski król o imieniu Kazimierz.
Tak więc, poprawna nazwa ulicy to „ul. Kazimierza Króla”.
Temat zainteresował media ogólnopolskie. Nie, żeby był jakiś bardzo ważny, ale może trochę absurdalny? 14 lutego, gdzieś pomiędzy rewelacjami komisji ds. Afery Epsteina, a kolejnym wetem prezydenta, w eterze porannego programu radiowej Trójki wybrzmiały nazwy: Kazimierz, król – w kilku skończonych konfiguracjach.
Wypowiadał się m.in. jeden z mieszkańców ulicy: „Jest dramat z tą nazwą – w urzędzie, na poczcie, choćby taki odbiór śmieci – nie znajdę (w wyszukiwarce) po >Kazimierza Króla<, ani >króla Kazimierza< tylko „K. Króla”. Przytoczono także moją wypowiedź: „Nie możemy żyć w matrixie. Ta ulica ma nazwę. Rozumiem, że część mieszkańców musiałaby dostosować tabliczki na posesjach, ale przecież na części z nich widnieje właściwa nazwa, a jedna ulica nie może mieć dwóch różnobrzmiących nazw. Jeżeli mieszkańcy jednak się uprą i będą chcieli mieszkać na ulicy, której patronem jest monarcha, to niech określą dokładnie o jakiego króla Kazimierza im chodzi. Z dostępnych w królewskim poczcie władców wybór pozostał chyba niewielki. Może się więc okazać, że możliwy do zagospodarowania Kazimierz nie spełni ich oczekiwań, nie wspominając o żmudnej ścieżce niezbędnej do legitymizacji ew. wyboru.” Wypowiedziała się także prof. Monika Kresa, językoznawczyni, UW: „Kazimierz Król nie był mocno związany z Wawrem, ale był związany z Warszawą, był to działacz społeczny, edukacyjny, jest jednym z współtwórców bardzo ważnego ”.
A to wypowiedź Mateusza Adamczyka, językoznawcy: „Ten zapis (króla Kazimierza) prowadzi do złego rozumienia stanu faktycznego, w związku z tym uznałbym go za błąd.”
Ta ulica ma nazwę. Jeżeli mieszkańcy się uprą chcąc mieszkać koniecznie przy ulicy, której patronem jest monarcha – niech wskażą który to miałby być król, oczywiście Kazimierz.
W tej ważnej sprawie nazewnictwa wawerskiej ulicy dziękuję za dotychczasowe konsultacje Adamowi Ciećwierzowi oraz Mateuszowi Adamskiemu.
Zdjęcia autora.





0 komentarzy