Kolejowe dyskusje

Rozbudowa wawerskiego odcinka kolejowego porwała nagle lokalną opinię publiczną. Doznania wzrokowe to jednak najsilniejszy bodziec – wycinka drzew, utrudnienia komunikacyjne, likwidacja parkingów, wizja ściany ekranów wzdłuż torowiska – to tematy wzbudzające ogromne zainteresowanie. Widać to szczególnie w mediach społecznościowych – rezerwuarze nieskończonych pokładów wiedzy ludowej. Czy rzeczywiście we wszystkim głos społeczeństwa ma sens? A może brakuje Wawrowi, najprościej pisząc, sensownego i skutecznego urzędniczego zaangażowania?

Przystanek osobowy Warszawa – Anin. Fot. J. Andrzejewski

Wytyczne z centrali
Dyskusja (np. o komunikacji zastępczej) jest jak najbardziej potrzebna, a presja społeczna ma sens. Udowadniają to choćby analizy uruchomienia dodatkowego połączenia z Falenicy na Ursynów, na którym bardzo zależy mieszkańcom. Jednak lokalne dywagacje (zwłaszcza post factum) nt. zakresu inwestycji są przysłowiową parą w gwizdek. Jeśli rząd postanawia o budowie 2 a nie 1 dodatkowego toru, to co właściwie możemy zrobić? Ponarzekać albo założyć, że władza wiedziała, co robi. Może faktycznie rozwój transportu kolejowego wymaga takiej, a nie innej skali inwestycji. W praktyce nie mamy wiedzy ani narzędzi, by to zweryfikować. Co nie zmienia faktu, że polityczne decyzje bywają głupie.

Wycinka drzew
Dwóm torom musiała ustąpić miejsca zieleń. Część drzew, zdaniem niektórych komentatorów, można było uratować (bo np. były dalej niż 6 m od planowanych torów), ale większość musiała zniknąć. Ta wycinka na cele publiczne (czyli służąca nam wszystkim) wzbudziła znacznie ostrzejszy sprzeciw niż inne, pod zabudowę prywatną. Może dlatego, że ta druga postępuje powoli, działka po działce i nie szokuje nagłą, radykalną zmianą krajobrazu.

Samorząd wobec inwestycji
Przewodniczący rady dzielnicy M. Żebrowski poinformował w programie „Reagujemy” emitowanym 16 lutego w TVP3 Warszawa, że samorząd dowiedział się o inwestycji w 2017 r. Jak zapewnił, przedstawiciele lokalnych władz regularnie spotykają się z reprezentantami inwestora (PKP PLK). Według przewodniczącego, dzięki zabieganiu o interesy mieszkańców kolejarze wyszli naprzeciw ich potrzebom m.in. zapewniając dogodne przejścia i przejazdy. O bardzo dobrej współpracy z PKP PLK zapewnił także burmistrz P. Michalec.
Skoro jest tak dobrze, dlaczego nie udało się tak wpłynąć na projekt, aby budowa węzła Izbicka-Patriotów nie kosztowała wycinki pięknych dębów (jeden o wymiarach pomnikowych) przy Caritasie na Izbickiej? Rozumiejąc potrzeby rozbudowy infrastruktury można się przecież domagać choć minimalnych korekt mogących uratować najcenniejsze okazy. Oraz kolejne sakramentalne, nurtujące wszystkich pytanie: dlaczego nie mamy do dziś konkretnego planu na zastąpienie likwidowanych wzdłuż linii otwockiej parkingów?

Miejsca postojowe
Wiceburmistrz L. Baraniewski zapewnił w tymże programie telewizyjnym, że poszukiwane są miejsca, które zastąpią likwidowane parkingi. Wcześniej wspominał o tym także w audycji radia RDC burmistrz P. Michalec, który zresztą wspomniał w trakcie lutowej sesji rady dzielnicy, że w zasadzie za parkingi nie odpowiada jego Urząd tylko ZDM. Ale czemu dopiero teraz? Przecież o inwestycji wiadomo od 2017, a o rozszerzeniu jej z 1 do 2 nowych torów samorząd był poinformowany już na początku poprzedniej kadencji.

Dużo gadania
O rozbudowie mówi się dużo od dawna, temat poruszany jest na komisjach i sesjach, ale co właściwie z tego konkretnie wynika? Jak dotychczasowe działania wpłynęły na minimalizację negatywnych skutków największej inwestycji liniowej Wawra od czasu budowy kolei kowelskiej w 1877 roku? To, że mieszkańcy są zapraszani do rozmowy z radnymi i zarządem dzielnicy jest dobre pod warunkiem, że służy rozwiązywaniu problemów, a nie stwarzaniu pozorów dialogu społecznego. Może bardziej przydałoby się pochylenie nad projektem zagospodarowania terenu i wniesienie uwag (zawczasu) przez wawerskich urzędników – zwłaszcza wydziałów infrastruktury oraz ochrony środowiska – którzy dysponując dostępem do dokumentacji na wielu jej etapach mogliby przedstawić zarządowi dzielnicy i radnym obszary warte ew. poprawek. Taka niewidoczna praca zawodowców w zaciszach gabinetów, przy zadaniach, do których właśnie powołany jest samorząd, ma kluczowe znaczenie dla naszej dzielnicy. Niepotrzebne nam są coraz to nowe pomysły rodzące się w coraz liczniejszym wydziale promocji. Nowe filmiki na Facebooku czy masa imprez na Plaży Romantycznej z gadżetami („za darmo”, ale na koszt podatnika), nie zastąpi dobrej roboty w wydziale inwestycji, ochrony środowiska oraz architektury.