Jak koegzystować z dzikami?
Gospodarka przestrzenna
Obecność dzików wciąż budzi wiele emocji wśród mieszkańców Wawra, są osoby domagające się ich eksterminacji oraz stronnictwa dzikom przyjazne. Temperaturę dyskusji podgrzała kolejna decyzja prezydenta Warszawy zezwalająca na zabicie 500 dzików. Jednym z argumentów za koniecznością takiego działania były skargi generowane przez spółdzielnię oraz wspólnoty mieszkaniowe z Anina. Osiedle Anin powstało w miejscu wyciętego lasu, proces ten cały czas postępuje. Plan miejscowy tego osiedla, zakłada wycięcie w zasadzie wszystkich lasów, łącznie z 200 letnią dąbrową. Trudno zrozumieć ludzi, którzy mieszkają w domach zbudowanych w lesie i jednocześnie skarżą się na obecność dzikich zwierząt.
Głównym motorem coraz częstszych interakcji pomiędzy ludźmi i dzikami jest właśnie, prowadzona konsekwentnie od dekad, błędna gospodarka przestrzenna. Wystarczy spojrzeć co dzieje się przy ul. Wierzchowskiego, Tulipanowej, Odsieczy Wiednia i wielu innych. Lasy są masowo zabudowywane, również te z dużym udziałem dębów, oferujących dzikom naturalny pokarm. Prawdziwą katastrofą jest przeznaczenie pod zabudowę 120 ha Lasu Zbójna Góra w Radości. Obszar ten jest jedną z głównych ostoi dzików w stolicy. Podobnie jest w skali całej Warszawy. Ostatnio zapadła decyzja o zabudowie prawie 700 ha łąk, ziołorośli, sadów i terenów podmokłych na Łuku Siekierkowskim, to również bardzo istotna ostoja przyrody w tym dzików saren, łosi, lisów, borsuków, zajęcy i tysięcy innych gatunków.
W całym mieście powielany jest ten sam scenariusz: deweloperzy zabudowują ostoje zwierzyny, następnie mieszkańcy skarżą się że „ich osiedle” zaatakowały dziki. W rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie i to ludzie osiedlili się w miejscu już wcześniej zamieszkanym przez dzikie zwierzęta.
Musimy wszystko zabudować?
Oczywiście zawsze pojawia się argument o dramatycznym wręcz braku mieszkań w naszym kraju. Hipoteza ta jest również od dawna wykorzystywana przez lobbystów w celu modyfikacji prawa, tak aby budować szybciej, taniej, więcej itd. Przykładem może być tu Lex deweloper, budowanie „okno w okno”, budowy covidowe, cały szereg ułatwień przy usuwaniu drzew i krzewów z działek budowlanych. W światle faktów, deficytu mieszkań w Polsce od dawna już nie ma, a prognozy demografów nie pozostawiają złudzeń co do gwałtownego spadku liczby Polaków, ale również populacji całej naszej planety. Podczas prac nad ostatnim spisem powszechnym wykazano w naszym kraju blisko 1,8 miliona pustostanów. Biorąc pod uwagę tempo budowy nowych lokali i systematyczny spadek liczby ludności, ta liczba znacznie wzrosła w ostatnich latach. Średnio na jedno mieszkanie przypadają w Polsce 2,3 osoby. Wskaźnik ten systematycznie spada, w roku 2013 wynosił 2,8. Jeżdżąc po miasteczkach i wsiach, z dala od dużych aglomeracji, można dojść do wniosku, iż są one opustoszałe, co drugi dom jest pustostanem, lub mieszkają tam głównie emeryci. Zapoznałem się z historią jednej z podlaskich wsi. 90 lat temu w 20 domach mieszkało tam 200 osób! Obecnie ta wieś również liczy 20 domów, ale ma już tylko jednego stałego mieszkańca w podeszłym wieku.
Dobitnym przykładem depopulacji jest Łódź, do niedawna drugie po Warszawie najludniejsze miasto Polski, które w ostatnich dekadach straciło ponad 20% mieszkańców. Biorąc pod uwagę liczbę młodych ludzi usamodzielniających się w kolejnych latach oraz ogromną liczbę zgonów, dojdziemy do oczywistego wniosku, że już dzisiaj każdy ma szansę na mieszkanie „po babci”. Niestety politycy i urzędnicy nie dostrzegają trendów demograficznych. W mediach pojawiły się wyliczenia, iż w dokumentach planistycznych (obowiązujących i przygotowywanych), przewidziano miejsce dla budynków mieszkalnych dla 140 milionów ludzi. Aby te plany zrealizować Polska musiałaby być w połowie stulecia demograficzną potęgą, znajdującą się w pierwszej dziesiątce najludniejszych państw świata, na co się raczej nie zanosi.
Prognozy demograficzne przewidują że nasza populacja skurczy się w ciągu 25 lat o 4 miliony. Nie ma więc żadnej racjonalnej potrzeby przeznaczania pod zabudowę lasów, łąk, żyznych gruntów rolnych, terenów zalewowych nad Wisłą, Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, jego otuliny i innych obszarów cennych przyrodniczo. Polska niestety przoduje pod względem skali zagłady terenów zielonych. Ostatnio opublikowany raport wykazał, iż w latach 2018-2023, zabetonowaliśmy ponad 1000 km2 naszego kraju. Żadne inne państwo UE nie dokonało takiej destrukcji powierzchni biologicznie czynnej.
Zachowujmy się rozsądnie
Drugi bardzo istotny czynnik wpływający na coraz częstsze kontakty ludzi z dzikami to zwabianie ich na tereny zurbanizowane. Zjawisko to ma charakter bezpośredni, np. dokarmianie dzików z ręki, tworzenie dedykowanych im stołówek, zrzucanie z balkonu dzikom jabłek, bułek i innego jedzenia. Częstym zjawiskiem jest oddawanie przez dzieci dzikom szkolonej kanapki, po co mama ma znowu marudzić, że wstaje rano, przygotowuje śniadanie i ono wraca w plecaku do domu. Dziki bardzo szybko się uczą i w efekcie wiedzą kiedy dzieci przychodzą a kiedy wychodzą ze szkoły. Podobnie jest na placach zabaw, gdzie furtki są bardzo często otwarte na oścież, a na ziemi po całodniowej zabawie, leży mnóstwo chipsów, lizaków, czekoladek i innych przysmaków. Trudno się dziwić, że w takim miejscu pojawiają się dziki, skoro po prostu zapraszamy je do suto zastawionego stołu. Analogicznie jest w przypadku plądrowania przez dziki śmietników i worków, wystawionych przed dom na całą noc. To po prostu wielka stołówka, nie możemy mieć do dzików pretensji, splądrowane śmietniki to efekt naszej niefrasobliwości. Na dziki żalą się również działkowcy z ROD. W tym przypadku dziki wchodzą przez dziury w płocie, otwarte bramy itp. Zamiast żądać eksterminacji dzików, należy zbudować solidne ogrodzenie. Podobnie jest w przypadku obiektów sportowych. Negatywne konsekwencje może mieć też szeroko pojęta rekreacja, organizacja miejsc do grillowania, palenia ognisk, różnego rodzaju biegi i inne imprezy generujące śmieci. Kiedyś w lesie znalazłem odchody dzika zawierające zmiażdżoną tubkę po żelu energetycznym dla biegaczy. Musimy zaakceptować zryte trawniki i klomby, to tylko kwestia estetyki. Nie ma sensu uporczywie rekultywować zbuchtowanych zieleńców, zostawmy je naturze.

Czy dziki są groźne?
Dzik nie ma żadnego interesu w tym, aby atakować człowieka. Oczywiście jak wszystkie dzikie zwierzęta trzeba traktować je z respektem. Nie dotarłem do żadnych danych wskazujących na to, aby dzik przyczynił się czyjejś śmierci. Przypadki poturbowania człowieka można policzyć na palcach jednej ręki. W znacznej mierze były one sprowokowane przez ludzi, np. atakiem psa na lochę z młodymi, dokarmianiem dzików, wpuszczeniem dzika na teren gdzie nie powinien się znaleźć, przetrzymywaniem w mieszkaniu warchlaka. Dziki są dla nas wyjątkowo wyrozumiałe. Kilka lat temu w Internecie dostępny był film, nakręcony najprawdopodobniej nad Wisłą. Nocą grupa młodych ludzi bawiła się w najlepsze, grillowała, gasiła pragnienie. Nagle pojawiły się dziki, imprezowicze wpadli na kilka szalonych pomysłów jak zaangażować dziki do swojej zabawy: karmienie, próba ciągnięcia za ogon, ucho, robienie selfie, zakład o to kto dosiądzie dzika. Zwierzęta były zdystansowane i spokojne, nie dały się dosiąść ani całować, po prostu stwierdziły że to nie jest towarzystwo na ich poziomie.
Obserwowałem w wawerskim lesie pana idącego z psami na spacer. Psy nie miały smyczy ani nawet, obroży, całkowicie ignorowały polecenia właściciela. Na ich drodze stało 10 dzików, właściciel psów nie mógł zapanować nad swoimi pupilami, które szczekały, warczały i podbiegały do dzików. Ostatecznie spacerowicz złapał gałąź i ruszył biegiem w stronę dzików nie szczędząc im szeroko pojętej agresji słownej. Zwierzęta po prostu się rozstąpiły i dalej żerowały nie bacząc na agresora. W obydwu opisanych przypadkach mogło dojść to tragedii, ostatecznie jednak dziki nie okazały się krwiożerczymi bestiami czyhającymi na zdrowie i życie ludzi, nawet jeśli sami się o to prosimy.
W Polsce możemy spotkać bardzo niebezpieczne dla nas zwierzęta. Na czele tej listy należy umieścić psy. W październiku zwierzęta te zagryzły dwie osoby, w ubiegłym roku rozszarpały siedmioletnie dziecko. Takie tragedie odnotowywane są co roku. Czasami dochodzi też do trwałego kalectwa, utraty kończyn, znacznej części tkanki mięśniowej, było makabryczne pogryzienie skutkujące utratą gałek ocznych. W 2024 roku blisko 27 000 ludzi zostało pogryzionych przez psy, a to tylko oficjalne dane, rejestrowane gdy ofiara trafi do lekarza, jest szczepiona przeciwko wściekliźnie, sprawa została zgłoszona na policję itd. Większość niegroźnych pogryzień najprawdopodobniej nie trafia do żadnych statystyk.
Co roku ludzie giną stratowani przez byki, poturbowani przez konie, użądleni przez osy, szerszenie. Żadne z tych zwierząt nie wzbudza jednak powszechnej paniki, nie zbierają się w ich sprawie sztaby kryzysowe, ani te przypadki nie wywołują burzliwych internetowych debat. Śmiertelnie niebezpieczny dla mieszkańców może być odstrzał dzików. Do takiej tragedii doszło w Szczecinie, gdzie zginął 21-latek. O krok od tragedii było w Warszawie, gdzie pocisk zamiast w dzika, trafił w kuchenne okno jednego z domów. Do niebezpiecznych wydarzeń podczas polowania doszło również w Wawrze przy ul. Skalnicowej. W Toruniu w środku dnia myśliwy chodził pomiędzy blokami i strzelał do dzików.
Na relacje ludzi ze zwierzętami wpływa głęboko zakorzeniony w nas antropocentryzm. Ludzie często uważają, że skoro są panami świata, to wszystko co żyje powinno przed nami w panice uciekać lub skończyć w garnku. Wszelkie zjawiska odbiegające od tego schematu wywołują szok. Przykładem mogą być sporadyczne przypadki ataków rekinów na ludzi. Gdy rekin ugryzł w nogę pływaka w RPA, informacje o tym zdarzeniu podawały media nawet na Islandii. Fakt, że co roku ludzie zabijają blisko 100 milionów rekinów, najczęściej poprzez obcięcie im płetwy i wyrzucenie okaleczonej ryby do wody, nikogo nie interesuje.
Czytelnikom bardziej zainteresowanym sprawą wawerskich dzików polecam artykuły:
Gryz J. 2022. Czy należy bać się dzika? Gazeta Wawerska 55 (9): 20-21;
Gryz J. 2023. Sąd nad dzikami. Gazeta Wawerska 62 (7): 6.
Ewentualnie, również dostępne w Internecie, publikacje naukowe:
Gryz J. et al. 2024. How to Count the Uncountable? An Attempt at Wild Boar Sus scrofa, Linnaeus, 1758 Monitoring in an Urbanized Area. Forests 15(9):1497 DOI: 10.3390/f15091497
Gryz J. et al. 2025. Mammals of the Sobieski Forest in Warsaw (central Poland). Sylwan 169 (7): 515−532 https://doi.org/10.26202/sylwan.2025043
dr hab. Jakub Gryz
prof. Inst. Badawczego Leśnictwa
mieszkaniec Wawra


0 komentarzy