Dziki, ludzie, odpady
Każdy, kto zgodnie z nowoczesnymi zasadami wspierania zrównoważonego rozwoju tworzy kompost, wie, jak wiele wysiłku wymaga jego przerzucenie, przewietrzenie, niezbędne, by przyspieszyć procesy rozkładu i produkcji naturalnego nawozu. Dlatego z wielką radością spostrzegłem pewnego razu, że ktoś to zrobił za mnie. Był duży, ciemnobrązowy, krótkowłosy, chrumkał i patrzył dobrotliwie małymi, żółtymi oczkami. Knur czekał wyraźnie na wyrazy wdzięczności…
Rozważając nasze, ludzkie relacje z dzikami na terenie Wawra musimy pamiętać o tym, że dziki żyją tu nie krócej, niż ludzie. To my zajmujemy ich teren. Nie przeczę, że jest ich coraz więcej, nie będę ryzykował rozważań, dlaczego (za to mniej jest wiewiórek). Anin, Wawer, Międzylesie, Radość i Miedzeszyn to od dziesiątków lat zielone płuca stolicy i strefa współistnienia ludzi, zwierząt i roślin. To jest dla świadomych mieszkańców naszej dzielnicy wartość i przedmiot zazdrości – zwłaszcza dla tych bezpośrednio zza Wisły.
Przypomnijmy, iż ochrona przyrody, w rozumieniu ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody, polega na zachowaniu, zrównoważonym użytkowaniu oraz odnawianiu zasobów, tworów i składników przyrody, w tym dziko występujących roślin, zwierząt i grzybów; roślin, zwierząt i grzybów objętych ochroną gatunkową oraz zwierząt prowadzących wędrowny tryb życia.
Obowiązkiem organów administracji publicznej, osób prawnych i innych jednostek organizacyjnych oraz osób fizycznych jest dbałość o przyrodę będącą dziedzictwem i bogactwem narodowym.
Uznając, że dziki są częścią przyrody – są zwierzętami niewątpliwie wędrownymi – musimy się pogodzić z tym, że ustawodawca – a więc parlament pochodzący z naszych wyborów – zobowiązuje nas do dbania o nie, a trudno dbać o kogoś lub o coś, czego się nie lubi. Tym sposobem ustaliliśmy, że mieszkańcy naszego całego kraju – w tym także Wawra – powinni dziki lubić i o nie dbać.
A co z odpadami? Ustawa z 14 grudnia 2012 r. o odpadach określa zaś środki służące ochronie środowiska, życia i zdrowia ludzi przez zapobieganie powstawaniu odpadów i zmniejszenie ich ilości oraz negatywnego wpływu wytwarzania odpadów i gospodarowania nimi, a także przez zmniejszenie całkowitego wpływu użytkowania zasobów oraz poprawę efektywności takiego użytkowania, w celu przejścia na gospodarkę o obiegu zamkniętym. Ilekroć w ustawie o odpadach jest mowa o bioodpadach – rozumie się przez to ulegające biodegradacji odpady z ogrodów i parków, odpady żywności i kuchenne z gospodarstw domowych, gastronomii, w tym restauracji, stołówek oraz zakładów zbiorowego żywienia, biur, hurtowni i jednostek handlu detalicznego, a także podobne odpady z zakładów produkujących lub wprowadzających do obrotu żywność.
Gospodarowaniem odpadami jest zbieranie, transport lub przetwarzanie odpadów, w tym sortowanie.
Odzyskiem jest jakikolwiek proces, którego głównym wynikiem jest to, aby odpady służyły użytecznemu zastosowaniu przez zastąpienie innych materiałów, które w przeciwnym przypadku zostałyby użyte do spełnienia danej funkcji, lub w wyniku którego odpady są przygotowywane do spełnienia takiej funkcji w danym zakładzie lub ogólnie w gospodarce. Zasada bliskości zdefiniowana w art. 20 tej ustawy ustala, że odpady, z uwzględnieniem hierarchii sposobów postępowania, w pierwszej kolejności poddaje się przetwarzaniu w miejscu ich powstania.
Wnikliwy PT Czytelnik domyśla się, do czego zmierzam. Wawerskie dziki starają się włączyć w realizację cytowanych wyżej przepisów o odpadach. Ich aktywność sięga jednak dalej. Krótki przegląd dostępnych informacji internetowych uprzytamnia nam, że watahy spulchniają glebę, ryjąc gwizdami, a zżerając larwy szkodników przywracają równowagę ekosystemów, zjadają gryzonie i padlinę ograniczając rozwój chorób zakaźnych. Chronią nas m.in. przed boreliozą i wścieklizną.
Oczywiście zdarza się czasem, że knur omyłkowo dobierze się do niestarannie zapakowanych odpadów zmieszanych. Biorąc pod uwagę zagrożenie, jakie może się z tym wiązać dla zwierzęcia, takie niestaranne pakowanie odpadów (brak odpowiedniego zabezpieczenia kosza lub worka) trzeba wyraźnie napiętnować.
Pojawiają się niekiedy opinie, iż dziki stanowią zagrożenie, np. mogą atakować w obronie warchlaków. Groźne są również szybkie samochody i gołoledź na chodnikach. Nikt jednak nie wzywa do odstrzału kierowców czy osób odpowiedzialnych za oczyszczanie dróg.
Dziki nie mają niestety szczęścia do PR. Negatywne stereotypy wpajane były nam od najmłodszych lat (por. „dzik jest dziki, dzik jest zły” Brzechwy). Budzenie niechęci niestety nie rozwiązuje problemów współistnienia. Musimy znaleźć sposoby koegzystencji, bo i my, i dziki jesteśmy tu na zawsze.
A jak uda się pogodzić z dzikami, to może i uda się dogadać gdzie indziej…


Skoro dziki to takie fajne i miłe stworzenia, to może niech każdy z nas zaadoptuje po 1 sztuce. Autor piszę, że dziki orząc trawnik wzdłuż parkanu robi mi dobrze, bo zje 2-3 larwy jakiegoś szkodnika. Super !!! Nic tylko się cieszyć z widoku zrytego Międzylesia. Pomijam koszty jakie mieszkańcy ponoszą na odtworzenie zieleni zniszczonej przez dziki. Tego autor nie widzi. W skali całej gminy są to setki tysiące złotych. Co do śmieci – wystawienie kosza z odpadami mieszanymi przed posesję nie jest jak to autor ujął „niestarannie zapakowane odpady zmieszane”, a procedurą wymaganą przepisami. Nikt nie wystawia worków z takimi odpadami. Wystawiamy plastikowe kosze, które wywracają dziki. Dla dzika o wadze 70 kg wywrócenie takiego kosza to betka. A potem zaczyna się uczta. Może autor artykułu ma ochotę sprzątać po takiej wizycie dzików? Serdecznie zapraszam. Miejsce dzików to las, a nie grzebanie po wszystkich ulicach w koszach na śmieci. Nie mam nic do dzików, ale miasto sobie z tym nie radzi i tyle. Wolą się zajmować kładkami dla pieszych, a najchętniej dla rowerzystów, niż problemem bezpieczeństwa – dziki. Lepiej wywalić kasę na jakiś zegar, niż na odstrzał. Przy zegarze burmistrz może sobie zrobić zdjęcie, że sfinansował z moich pieniędzy nikomu niepotrzebny projekt. A przy martwym, odstrzelonym dziku raczej fotki sobie nie zrobi.