Czy w Radości jest bezpiecznie?
Jak funkcjonuje Straż Sąsiedzka?
W poniedziałek 9 czerwca Rada Osiedla Radość zorganizowała na terenie SP 140 na ul. Wilgi spotkanie z mieszkańcami. Jego tematem przewodnim było przybliżenie wszystkim zainteresowanym idei Straży Sąsiedzkiej czyli działającej na rzecz bezpieczeństwa i na zasadach lokalnego wolontariatu grupy sąsiadów.
Po krótkiej prezentacji zaproszonych gości, a także obecnych członków Rady Osiedla („aktywnej, apolitycznej, zmotywowanej”) oddano głos prelegentom.
Otóż Straż Sąsiedzka na terenie osiedla istnieje już od 14 miesięcy. Opowiadali o tym jej członkowie – założyciele: Tomasz Karmelita i Tomasz Szmigiel, ale głównym opowiadającym był zaproszony przez nich Łukasz Osiecki – założyciel Straży Sąsiedzkiej działającej prężnie od ok 4 lat w wawerskim osiedlu Las.
Okazuje się, że Straż Sąsiedzka to nie jest żadna uzbrojona formacja paramilitarna, ani samozwańcza grupa ze spec-uprawnieniami. Jej idea wzorowana jest częściowo na wspomaganym przez amerykańską policję i skierowanym do tamtejszych obywateli programie „Neighbourhood Watch”, a funkcjonowanie Straży w osiedlu Las sprowadza się np. do organizowania kilkuosobowych patroli sąsiedzkich, szybkiej wymiany informacji o wzbudzających podejrzenia sytuacjach, tworzeniu własnej bazy danych (np. miejsc szczególnego zagrożenia, podejrzanych pojazdów) czy współpracy z lokalną policją.
Członkowie osiedlowych patroli działają wyłącznie na zasadach prewencji, nie używają siły ani środków przymusu (nie mają takich uprawnień), a w sytuacjach konfrontacji z obcymi ograniczają się wyłącznie do rozmowy wyjaśniającej i perswazji; dokonują rozpoznania i korzystają z komunikatorów. Zdarza się, że patrole noszą odblaskowe kamizelki – są wtedy widoczne jako zorganizowane grupy, upodabniając się w ten sposób (zwłaszcza po zmroku, kiedy widoczność jest słaba) do służb mundurowych. W tym wszystkim nie chodzi bynajmniej o inwigilację, ale o podstawową wiedzę nt. miejsc i ludzi je zamieszkujących.
W przeważającej większości przypadków sama obecność patroli działa na rzezimieszków odstraszająco, a wszelkie incydenty są przez Straż Sąsiedzką niezwłocznie zgłaszane do służb miejskich poprzez telefony alarmowe: 112 oraz 19115, lub bezpośrednio do dzielnicowego czy na komisariat.
Przedstawiający się jako członek Straży Sąsiedzkiej ze Zbójnej Góry, okolicy ul. Kwitnącej Akacji pan Kopeć, wskazał na wielkie korzyści płynące z kooperacji sąsiednich Straży Sąsiedzkich. Zwrócił także uwagę, że jeśli mieszkańcy danego obszaru wykupią abonament w tej samej agencji ochrony to jest szansa na wynegocjowanie w ramach abonamentu dodatkowych patroli mobilnych w okolicy.

Garść korzyści
Z istnienia na danym obszarze Straży Sąsiedzkiej wynika w zasadzie samo dobro:
- to nauka reakcji na zagrożenia i sposobów postępowania w sytuacjach nieoczywistych;
- to najlepszy sposób na poznanie sąsiadów, także tych mieszkających 1 lub 2 uliczki dalej;
- to wyrabianie w mieszkańcach nawyku „gospodarskiej obserwacji”, nieobojętności na wszystko co dzieje się wokół ich miejsca zamieszkania, nie tylko na prywatnych posesjach; np. powroty do domów co dzień inną trasą, obserwacja terenu, zagadywanie kierowców zaparkowanych na chwile pojazdów: ‘w czym mogę pomóc?”
- to uczestnictwo w grupie, w której dochodzi do wymiany lokalnych informacji, spostrzeżeń nt. porządku, niedostatków w przestrzeni publicznej (brak chodników, wiaty przystankowej, koszy na śmieci itp…), inicjatyw lokalnych;
- to możliwość odbywania szkoleń grupowych z zakresu bezpieczeństwa, spotkań z ekspertami, także dofinansowywanych przez instytucje;
- to także zalążek lokalnego samorządu – dość napisać że członkowie-założyciele radościańskiej Straży są także osiedlowymi radnymi;
- to także bliższa współpraca z młodzieżą osiedlową (nie tylko poprzez rodzinne relacje), która jest dużo bardziej „mobilna” lokalnie (pieszo i na jednośladach), posiada wiedzę środowiskową, często nt. hermetycznych grup lokalnych.
Sprawy „różne”
Jak to zwykle bywa przy takich okazjach, mieszkańcy wylewali żale na ogólny stan bezpieczeństwa. To właśnie powtarzające się lokalnie incydenty (zaczepki obcych, libacje alkoholowe) skłoniły część z nich do przyjścia na spotkanie. Padły głosy, że na ostatnim spotkaniu zarządu dzielnicy z mieszkańcami Radości burmistrz obiecał instalacje monitoringu na placu zabaw przy ul. Izbickiej, który po zmroku zamienia się w miejsce spotkań „starszych grup wiekowych”.
W trakcie spotkania kilkukrotnie głos zabierała jedna z mieszkanek informując o bulwersującym incydencie mającym miejsce kilka godzin wcześniej na ul. Wilgi. Otóż jedna z poruszających się na hulajnodze dziewczynek, w drodze do szkoły, została zaczepiona przez obcą osobę. Podobno też nastąpiła próba wciągnięcia dziecka do samochodu. Obecny na sali dzielnicowy A. Kądziela z komisariatu na ul. Mrówczej zainteresował się tym incydentem i zaprosił matkę dziecka na komisariat (podobno długo zeznawała). Wcześniej, tuż po zdarzeniu, miała interweniować telefonicznie dyrektorka placówki oświatowej, do której uczęszcza dziewczynka. Następnego dnia, po opublikowaniu w mediach społecznościowych w godzinach porannych pierwszych informacji o próbie uprowadzenia, odezwały się komentarze, że to szerzenie paniki, wzbudzanie społecznej psychozy. A jednak już wczesnym popołudniem tego samego dnia, czyli 10 czerwca, podobny incydent wydarzył się w okolicach szkoły przy ul. Cylichowskiej. Widziano tam kilkanaście wozów policyjnych. Także w Radości wzmożono nagle patrole mundurowych.
Dzielnicowy Kądziela podyktował obecnym adres e-mail, pod który należy przesyłać informacje o „nagłych zdarzeniach lokalnych”: dyżurny.kp-wawer@ksp.policja.gov.pl. Korzystajmy!


0 komentarzy