Frekwencja na start, pustki na finał
Pełna sala
Punktualnie o godz. 17.00 9 lipca rozpoczęła się XVII Sesja Rady Dzielnicy Wawer. Frekwencja stuprocentowa – zarówno radni, jak i Zarząd Dzielnicy zjawili się w komplecie i wszystko zapowiadało sprawny przebieg sesji. Jako wiceprzewodnicząca Rady Osiedla Międzylesie zgodnie z procedurą, zapisałam się do głosu w ostatnim punkcie porządku obrad pt. „wolne wnioski”. Szczególnie ucieszyła mnie wysoka frekwencja, ponieważ chciałam odnieść się do odpowiedzi Pana Burmistrza na petycję naszej rady osiedla w sprawie ochrony Kanału Wawerskiego oraz podłączenia osiedla Stara Miłosna do kanalizacji miejskiej. Temat ważny i od lat poruszający mieszkańców nie tylko Międzylesia. Miałam więc nadzieję na nawiązanie dialogu z Zarządem, uzyskanie odpowiedzi na moje pytania oraz zainteresowanie tym problemem radnych.
Czas na mieszkańca
W trakcie sesji, punkt po punkcie omawiano i dyskutowano kolejne zagadnienia z porządku obrad, a ja uważnie wszystkiemu się przysłuchiwałam, cierpliwie czekając na swoją kolej. Radni wstawali od stołu konferencyjnego i wracali — czasem z wałówką smakołyków przyniesionych z bufetu w korytarzu.
Wreszcie sesja dotoczyła się do „mojego” punktu „wolne wnioski”, ale i tu musiałam uzbroić się w cierpliwość – najpierw głos zabrali radni, padło też kilka wypowiedzi ad vocem. Wreszcie po 3,5 godzinnym oczekiwaniu, udzielono mi głosu. Mogłam swobodnie, bez limitu czasu, zaprezentować temat i zadać pytania. Tylko… komu? Ze zdziwieniem zauważyłam jak sala opustoszała i z kompletu radnych (23) na sali pozostało maksymalnie 11 osób…
„Wolne wnioski”– od słuchaczy?
Tak więc, niestety przemawiałam do opustoszałej sali. Z pełnej na początku frekwencji radnych oraz członków Zarządu Dzielnicy, do końca obrad pozostała jedynie garstka osób. Mojego wystąpienia nie mógł usłyszeć jego główny adresat, Pan Burmistrz, ponieważ już dawno opuścił salę, wraz ze swoimi współpracownikami i częścią radnych rządzącej Wawrem frakcji. Przykro było obserwować stopniowo opuszczających obrady radnych. Sesja Rady Dzielnicy to przecież jedyna okazja dla mieszkańców, by zwrócić uwagę na istotne problemy lokalne. A jednak znaczna część radnych nie była tego dnia zainteresowana wysłuchaniem głosu mieszkańców. Jak to się ma do wypełniania przez radnych obowiązków określonych w §15 pkt 2 i 3 Statutu Dzielnicy Wawer, zgodnie z którym: #Radny jest obowiązany brać udział w pracach Rady Dzielnicy i jej komisji” oraz „Radny utrzymuje stałą więź z mieszkańcami Dzielnicy oraz ich organizacjami, a w szczególności przyjmuje zgłaszane przez nich postulaty (…).
Przywilej czy obowiązek?
Choć ustawodawca nie wskazuje wprost obowiązku pozostawania do końca sesji, to udział w całości obrad stanowi oczywistą formę realizacji tego obowiązku. Aktywność mieszkańców – a szczególnie członków Rad Osiedli – jest całkowicie bezinteresowna i nie podlegająca gratyfikacji. Wynika z troski o jakość życia naszych osiedli. Tymczasem Radni Dzielnicy – zobowiązani do udziału w sesjach – otrzymują za swoją działalność diety, co tym bardziej obliguje ich do odpowiedzialnego pełnienia mandatu. Odpowiedzialność radnego, wybranego przecież przez mieszkańców, ma charakter nie tylko etyczny – wyrażający się w sumiennym wykonywaniu mandatu – ale także społeczny, polityczny i instytucjonalny. Udział w pełnym przebiegu sesji jest zgodny z duchem ustawy o samorządzie, zapewnia prawidłowy tok obrad, wzmacnia zaufanie publiczne i skuteczność działania rady. Opuszczanie Sali obrad przed zakończeniem sesji odbieram – i chyba nie będę tu odosobniona – jako lekceważenie obowiązków oraz lekceważenie pozostałych uczestników obrad, a także nas – mieszkańców.
Pustoszejąca sala obrad
Oczywiście zdarzają się sytuacje losowe, które wymagają nagłego wyjścia. Niestety, w przypadku naszych radnych i członków Zarządu odniosłam wrażenie, że niespieszne pakowanie rzeczy i opuszczanie sali – w trakcie wystąpień innych uczestników – służyło wyrażeniu negatywnych emocji, takich jak dezaprobata, znużenie czy demonstracja „siły”. Jakiekolwiek były powody wyjścia Radnych i Zarządu przed zakończeniem sesji, faktem pozostaje, że moje pytania (kierowane do konkretnego adresata) padły w pustkę – i nie doczekały się odpowiedzi. W związku z tym, temat mojego wystąpienia sformułowałam na piśmie – w imieniu Rady Osiedla Międzylesie – i przekazałam z prośbą o doręczenie Panu Burmistrzowi. Mam nadzieję na merytoryczną odpowiedź w sprawie odpowiedzi na petycję.
Zanim wyjdą wszyscy
Opuszczanie sali z ostatniej sesji Rady Dzielnicy przed jej zakończeniem nie jest odosobnionym przypadkiem. Niepokojącą praktyką stalo się także wchodzenie ze spotkań komisji czy zebrań innych gremiów, jak np. Rady Społecznej SZPZLO. Towarzyszy temu często arogancja – np. odmowa wysłuchania pytań od zebranych. Zjawisko to zdaje się przybierać charakter stały – i dotyczy zarówno radnych, jak i członków Zarządu Dzielnicy.
Dlatego również w imieniu Rady Osiedla Międzylesie skierowałam pismo do Przewodniczącego Rady Dzielnicy Wawer z prośbą o przeciwdziałanie praktykom sprzecznym z dobrym obyczajem samorządowym. Tego typu działania przyczyniają się bowiem do utraty zaufania mieszkańców do swoich (jak by nie było) reprezentantów. Zaproponowałam także, by do porządku obrad każdej sesji wprowadzić stały punkt: „Wolne wnioski i zapytania mieszkańców”, umieszczony na początku posiedzenia. Pozwoliłoby to mieszkańcom przedstawić swoje postulaty i uwagi przy pełnej obecności członków Rady.
Wierzymy, że Pan Przewodniczący Rady Dzielnicy posiada nie tylko stosowne kompetencje, ale również wolę i sprawczość, aby podjąć działania ograniczające zachowania niezgodne z dobrymi standardami samorządowymi. Z niecierpliwością oczekujemy na jego reakcję i odpowiedź.
Małgorzata Albińska-Frank
Wiceprzewodnicząca
Rady Osiedla Międzylesie


0 komentarzy