Inwazyjne gatunki obce – co to jest i czy mamy się ich obawiać?
W przestrzeni medialnej nieustannie „pompują nastroje” sensacyjne opisy niebezpieczeństw czy katastrof. Ostatnio często jest także i o tym co w tytule.
Problem narasta z wielu powodów: wymiana towarów na duże odległości, migracja i ruchliwość ludzi, ocieplenie i susze, nieświadome sprowadzanie obcych gatunków i wypuszczanie ich do otoczenia itd…
Według ustawy z dnia 11 sierpnia 2021 r. o inwazyjnych gatunkach obcych (IGO)1: to takie gatunki, dla których klimat i środowisko nie stanowią bariery a ekspansja ma niepożądany wpływ na lokalny ekosystem przez: wypieranie rodzimych gatunków, zmniejszanie różnorodności biologicznej, przyczynia się do szkód gospodarczych i zagrożeń zdrowotnych. Uznano, że przeciwdziałanie proliferacji IGO wymaga skoordynowanych działań na szczeblu unijnym.
W Rozporządzeniu2 wymieniono 18 gatunków roślin i zwierząt inwazyjnych, tyle że wg GDOŚ w powyższych wykazach ujętych jest zaledwie kilka procent wszystkich IGO. I tylko w stosunku do niektórych gatunków obowiązują dodatkowe obostrzenia (zakazy) i wprowadzony jest obowiązek podejmowania działań zaradczych (eliminacji, kontroli lub izolacji).
My ograniczmy się zatem do paru przykładów i tylko roślin, których obecność można zauważyć w najbliższej okolicy albo co gorzej na działce lub w ogrodzie. Takie znalezisko należy zgłosić telefonicznie lub mailowo do dzielnicowego Wydziału Ochrony Środowiska, Lasów Miejskich, Rejonowej Dyrekcji Ochrony Środowiska lub do Miejskie Centrum Kontaktu 19115.
Rozmawiam z p. Łukaszem Karabowiczem – kierownikiem działu ds. promocji i dydaktyki Lasów Miejskich-Warszawa.
Andrzej Tomaszczyk: Skąd pochodzą te gatunki i jakie najczęściej można spotkać?
Łukasz Karabowicz: Dużą ich część sprowadzano z Ameryki Północnej na przełomie XIX i XX w. – zwłaszcza w czasach kolonizacji i rozwoju przemysłowego, transportu i handlu.
Dąb czerwony – gatunek średnio inwazyjny – był traktowany jako ozdobny i produkcyjny. Obecny praktycznie wszędzie. Gęsta korona silnie zacienia podłoże. Ściółka z jego liści rozkłada się wolno, zmieniając warunki glebowe i uniemożliwia kiełkowanie i wzrost młodych roślin. Nasiona – żołędzie – są roznoszone przez zwierzęta. Po ścięciu wykształca liczne odrośla na pniu lub szyi korzeniowej.
A.T. Bez trudu można go spotkać w Mazowieckim Parku Krajobrazowym.
Ł.K. Robinia akacjowa -nie mylić z akacją, która rośnie w Afryce i Australii – stała się popularnym gatunkiem w parkach, na terenach miejskich i wiejskich. Dawniej sadzona była ze względu na szybki przyrost i cenne drewno. Chętnie wykorzystywana do rekultywacji poprzemysłowych siedlisk. Robinia obficie kwitnie, jest miododajna, produkuje dużo nasion i intensywnie tworzy odrosty korzeniowe. Też wydziela substancje szkodliwe dla różnorodności biologicznej otoczenia.
A.T. Największe skupiska są w MPK.
Ł.K. Do ograniczania ekspansji wymienionych gatunków stosuje się: usuwanie siewek, karczowanie odrostów oraz wycinanie starszych osobników.
Nawłoć kanadyjska także przywleczona z Ameryki Północnej jako roślina ozdobna i miododajna. Lubi miejsca nasłonecznione. To obecnie jeden z najbardziej ekspansywnych gatunków. Gęste rozłogi wytwarzają substancje szkodliwe dla innych roślin. Nawłoć niweluje 30-40 rodzimych gatunków roślin łąkowych co grozi wymarciem owadów takich jak mrówki, dzikie pszczoły, muchówki, osy ,trzmiele i motyle. Usuwa się ją przez systematyczne i wielokrotne koszenie lub wyrywanie wraz z korzeniami.
A.T. Powinniśmy umieć odróżnić: nawłoć pospolita zwana mimozą – ma łodygę sztywną, pojedynczą, wewnątrz pustą, bliżej ziemi czerwono wybarwioną. Liście jej są jajowate lub eliptyczne, kwiaty drobne, żółte. Spotkać ją można w lesie lub na jego skraju. Zapylaczami są muchówki. Dorasta do 1m. Zaś nawłoć kanadyjska uwielbia otwarte pola i nieużytki i każdy skrawek ziemi w mieście. Łodyga osiąga 2m. Blaszka liściowa jest lancetowata, na obu końcach zaostrzona, na brzegu ostro ząbkowana, kwiaty w bardzo licznych koszyczkach tworzą wiechę. Kto ma chęć niech obejrzy łany nawłoci w okolicy skrzyżowania ul. Szulczyka i Kani w Aleksandrowie. Ogromne połacie nawłoci spotkamy: na południe w MPK, w rejonie Kołbieli a na zachód – Łomianki, Zakroczym, Leszno.
Ł.K. Z Azji pochodzą rdestowce: japoński, sachaliński i pośredni. Rdestowce zostały sprowadzone do upraw w ogrodach botanicznych, arboretach i prywatnych. Szybko wymknęły się spod kontroli głównie przez kłącza, Mają one ogromną moc do regeneracji i bardzo łatwo się ukorzeniają. Nawet niewielki ich fragment może spowodować zarastanie ogródka czy trawnika. To jedna z najbardziej ekspansywnych i niebezpiecznych roślin. Jej korzenie są w stanie przebić nawet beton, uszkadzają nawierzchnie, fundamenty, dostają się do rur kanalizacyjnych, studzienek, zbiorników.

A.T. Największy obszar zajmuje przy skrzyżowaniu Biegunowej i Międzyosiedlowej.
Ł.K. Tu ważna informacja dla działkowiczów: chwast może wyrosnąć w każdym ogrodzie do wysokości 3-4m, a korzenie sięgać nawet 3m w głąb podłoża. Roślina kwitnie na przełomie sierpnia i września, pokrywając się wiechowatymi, kremowobiałymi kwiatostanami. Rdestowiec rozmnaża się przez kłącza tworząc odrosty. Zwalczanie go, gdy tylko pojawi się na działce, jest obowiązkowe a za jego posiadanie może grozić grzywna. Działania zaradcze powinien podjąć właściciel, który może wystąpić z wnioskiem o zwolnienie z tego obowiązku jeśli nie ma możliwości przeprowadzenia tych działań we własnym zakresie, w szczególności ze względów finansowych. Nieusuwany tworzy zwarte łany grubych łodyg przypominających bambus. Rdestowce są wyjątkowo trudne do zwalczania. Młode pędy należy ścinać tuż nad ziemią. Kłącza starannie wykopać aby w ziemi zostało jak najmniej kawałków. Miejsce, w którym rósł chwast, nakryć ciemną plandeką lub kilkoma warstwami tektury i ewentualnie przed tym – spryskać silnym herbicydem. Powyższe czynności trzeba powtarzać, gdy tylko pojawią się zielone pędy (nawet co miesiąc). Pamiętajmy, aby żadnej części tej rośliny nie kompostować nawet po rozdrobnieniu. Najlepiej je utylizować. Niech nas nie zwiodą zalety zdrowotne kłączy rdestowca sprzedawanych w postaci herbatek, nalewek czy wina.
A.T. Jak Lasy Miejskie prowadzą zapobieganie ekspansji IGO?
Ł.K. Walkę z tym roślinami prowadzimy w ramach „Planu Urządzenia Lasu” oraz „Planu Ochrony Rezerwatu”. Czasami też (jak w lesie Bródnowskim) poza planem usuwaliśmy siedlisko rdestowca. Oczywiście skupiamy się na terenach będących w zarządzie LMW. I oprócz wymienionych wyżej gatunków usuwamy np. klony jesionolistne, czeremchy amerykańskie…
Planowałem napisać coś konkretnego na temat rozpoznawania, likwidacji i zapobiegania inwazyjności IGO przez organa do tego powołane. W Warszawie ustawowo odpowiada za to Prezydent. Ale materia jest delikatnie mówiąc „zagmatwana” i wymaga zebrania i skonfrontowania odpowiedzi od wielu formalnych współuczestników procesu. Dlatego jest to temat na oddzielny artykuł.

przy skrzyżowaniu Biegunowej i Miedzyosiedlowej. Fot. A. Tomaszczyk
Przypisy i żródła:
- https://www.gov.pl/web/gdos/ustawa-o-gatunkach-obcych
- https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dziennik-ustaw/lista-inwazyjnych-gatunkow-obcych-stwarzajacych-zagrozenie-dla-unii-i-21766854
- Nadleśnictwo Celestynów
- Wikipedia.


0 komentarzy