Euro-, eko- common sense

Pragnę podzielić się z PT Czytelnikami garścią spostrzeżeń odnoszących się do ochrony środowiska. Intuicyjnie środowisko uważamy wszyscy za rzecz oczywistą – nigdy przecież nie potrafimy się z niego wyzwolić. Od narodzin do śmierci przebywamy w środowisku. Kiedyś jeszcze mawiano o środowisku naturalnym, lecz dziś raczej lepiej unikać tego określenia.

Dobrze wiedzieć, że zgodnie z Konstytucją RP (art. 86) każdy jest obowiązany do dbałości o stan środowiska i co więcej, ponosi odpowiedzialność za spowodowane przez siebie jego pogorszenie. Znaczna liczba ustaw, rozporządzeń ministrów i aktów prawa UE odnosi się do szczegółowych wymagań ochrony środowiska. Podam tylko kilka przykładów, ograniczając się wyłącznie do polskich ustaw. Najważniejszą z nich jest prawo ochrony środowiska, zawierające zasady, definicje i i regulacje odnoszące się do niektórych emisji, programów ochrony środowiska różnych szczebli i niektórych kwestii emisyjnych.
Chronionymi zasobami środowiska są: powietrze, powierzchnia ziemi, kopaliny, zwierzęta i rośliny, a chronimy się także przed hałasem i oddziaływaniami elektromagnetycznymi.

Do odrębnej ustawy wydzielono kwestie udostępniania informacji o środowisku i jego ochronie, udziału społeczeństwa w ochronie środowiska oraz ocen oddziaływania na środowisko. Szczegółowych obszarów ochrony dotyczą ustawy o lasach, o ochronie gruntów rolnych i leśnych, o ochronie przyrody, prawo geologiczne i górnicze, prawo wodne. Szczegółowo uregulowano problemy uwzględnienia ochrony środowiska w przepisach inwestycyjnych, na które składają się również liczne ustawy – od prawa budowlanego i ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym zaczynając. Oczywiście to nie koniec katalogu, w którym należałoby też m.in. uwzględnić ustawę o zbiorowym zaopatrywaniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, ustawę o odpadach, ustawę o systemie handlu uprawnieniami o emisji gazów cieplarnianych, i Inspekcji Ochrony Środowiska i liczne, dalsze ustawy oraz wielka liczba aktów wykonawczych (rozporządzeń) do nich.

Jest to olbrzymi zbiór nieraz specjalistycznych wymagań, z których spora część dotyczy wszystkich, a jeszcze większa – niektórych mieszkańców Wawra. Prawdopodobnie nie jest dziś możliwe, by zostać specjalistą od ochrony środowiska w ogólności, od „całego” środowiska, skoro do tej kwestii odnoszą się tysiące norm prawnych.

Istotną cechą przepisów o ochronie środowiska jest ich zależność od regulacji międzynarodowych – konwencji i prawa Unii Europejskiej. Ponosimy w wyniku tego konsekwencje zmian poglądów zachodzących w środowiskach i gremiach pracujących poza Polską, a więc – poza naszym wpływem. Któż nigdy nie sklął nakrętki przyczepionej na stałe do butelki? Kto, z mieszkających razem z psem nie zamyślił się nad sensownością oczekiwania, by pozyskane w czasie spaceru produkty przemiany materii naszego przyjaciela, predestynowane do szybkiego rozkładu, lokować w plastikowych opakowaniach rozkładających się dziesięciolecia?

Ze spraw poważniejszych trudno pogodzić się faktem, że gaz ziemny, przez dziesiątki lat lansowany jako paliwo czyste, ekologiczne, staje się niepożądany.

W naszym mieście obserwujemy kontrowersyjne procesy „naturalizacyjne”. Trudno bez smutku patrzeć na zasypywanie przydatnych tuneli, by na ich miejscu urządzić ogródek z oczkami wodnymi, czy na zwężanie najważniejszej, warszawskiej ulicy. Jest to może i bardzo cenne estetycznie, lecz niestety – z technicznego i ekonomicznego punktu widzenia to marnotrawstwo materiałów i pracy włożonych w ich budowę.
Trudno jest pogodzić ideę zabudowywania kolejnych obszarów tzw. tuneli napowietrzających stolicę, zaprojektowanych niegdyś przez stołecznych urbanistów, z ideą zielonej, przyjaznej stolicy; zaprawdę, kwietniki na przystankowych wiatach nie zastąpią tych zabudowywanych terenów. Także wawerskie osiedla, niegdyś pełniące rolę płuc stolicy, coraz gorzej pełnią tę funkcję. Dlaczego, widzimy wszyscy.
Cóż tu pomogą wojewódzkie czy miejskie programy ochrony środowiska?

Jak żart potraktować można powszechnie w Wawrze naruszany zakaz korzystania z dmuchaw do oczyszczania ogrodów i chodników z liści i kurzu; cóż z tego, że dmuchający sami najwięcej pochłaniają podnoszonych przez podmuch szkodliwych pyłów? Przecież grabie i miotły są takie prostackie i ciężkie…

Kanał Wawerski. Fot. P. Świątecki