Komisja o zbiornikach wodnych

30 września na wawerskiej komisji ładu przestrzennego dyskutowano m.in. o wysychających zbiornikach wodnych – Morskim Oku w Aleksandrowie oraz Czarnym Stawie w radościańskim lesie.
Wśród zaproszonych byli m.in. przedstawiciele Nadleśnictwa Celestynów oraz Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie – Zarząd Zlewni w Warszawie (PGWWP).

Okolicznościom nie sprzyja susza hydrologiczna. W przypadku Morskiego Oka – także bliskość zabudowy wokół zbiornika (część tych gospodarstw posiada wciąż własne ujęcia wody), ani piaszczyste podłoże typu „wydma falenicka”. Przedstawiciele Rady Osiedla Aleksandrów zwrócili w trakcie dyskusji uwagę, że okolice Morskiego Oka to jedyny teren rekreacyjny dla osiedlowej społeczności. Z troską i nadzieją pytali o możliwości poprawy sytuacji. Czy byłby możliwy jakiś program rewitalizacji zbiornika? Może przyspieszenie budowy wodociągu zatrzymałoby dalszą degradację?

Drugi omawiany zbiornik wodny, Czarny Staw, został niedawno zrewitalizowany za pieniądze unijne. Teoretyczne stanowi także rezerwę dla celów ppoż., aczkolwiek na terenie radościańskiego lasu znajdują się niezależne, podziemne zbiorniki wody tylko do celów gaśniczych (okresowo monitorowane przez służby leśne).

Kolejny podjęty na komisji temat to koszenie koryt wawerskich kanałów.

Koryto Kanału przed i po koszeniu
(dzięki uprzejmości Inicjatywa Struga Wawerska)

Pytano – czyim właściwie obowiązkiem jest dbanie o stan kanałów, zwłaszcza w kontekście ich drożności? Wg słów obecnego na komisji wiceburmistrza, ustawowo, na terenie gm. Warszawa, miasto kosi tylko na terenach będących jej własnością. W Wawrze ogranicza się to do ok. 2 km odcinka tzw. Rowu Miedzeszyńskiego; Kanał Wawerski natomiast pozostaje pod opieką PGWWP. Tutaj obowiązuje 3-letnia umowa na koszenie porostów i czyszczenie krat na jego12-kilometrowym odcinku, dwukrotnie w ciągu roku.

Przedstawicielka Inicjatywy Struga Wawerska przypomniała o postępującej od dawna degradacji koryta Kanału Wawerskiego skutkiem zanieczyszczenia spowodowanego działalnością „Cyraneczki”. Zaakcentowała, że całkowite wykaszanie skarp koryta powoduje obumieranie biofauny (ważki, owady, drobnoustroje itp…), nadmierne parowanie gleby, erozję, skutkuje likwidacją schronienia dla płazów i gadów oraz siedlisk lęgowych ptactwa (kaczki).

Obecna na komisji hydrobiolog Dorota Wrońska (stała współpracowniczka Gazety Wawerskiej) stwierdziła, że brakuje mądrego, przyrodniczego nadzoru nad pracami pielęgnacyjnymi (co należałoby zmienić), a nadzór nad wszelkimi pracami pielęgnacyjnymi powinien być nie tylko kompetentny, ale także „ciągły”; utrzymując kanał w stanie „drożnym” można forsować inne praktyki np. koszenie naprzemienne (co 50 metrów) oraz ograniczenie wykaszania do 1 razu w ciągu roku; wskazana jest przy tym troska i elastyczność.